Felietony O lepsze harcerstwo

Musimy tego uczyć teraz, dziś


Ostatni miesiąc był bardzo burzliwy, jeśli chodzi o wydarzenia w życiu społeczno-politycznym. Wspominam o tym na łamach miesięcznika instruktorów ZHP, ponieważ po raz pierwszy od 30 lat tak głęboko poruszyło coś młodych ludzi, po raz pierwszy wyszli na ulice. Zwykle mieliśmy do czynienia z marszami inspirowanymi przez partie polityczne, wystąpieniami rozmaitych grup zawodowych, a jeśli nawet rozpoczynały się jakieś spontaniczne protesty w ważnych sprawach społecznych (np. poprzednie protesty dotyczące praw kobiet, marsze w obronie sądów), wówczas średnia wieku wynosiła 40+ a nawet więcej. Młodych ludzi w wieku licealnym czy studenckim nie było zbyt wielu.


Tym razem jest inaczej. Młodzi masowo uczestniczą w kolejnych „spacerach”, wymyślają samodzielnie różnego typu akcje, organizują uczniowskie i studenckie strajki… Właśnie dlatego zupełnie naturalne są dla mnie pojawiające się tu i ówdzie w harcerskim świecie wirtualnym pytania: I co my na to? Czy powinniśmy się do tego jakoś odnosić? A co z naszą apolitycznością?

Przyznam, że cieszę się z tej wyjątkowej aktywności młodych, ponieważ w ten sposób pokazują oni, że wcale nie jest tak, jak twierdzą niektórzy politycy szydzący „z tej dzisiejszej młodzieży”, że jej do szczęścia potrzebne jest wyłącznie szybkie łącze internetowe, a czasem dostęp do Netfliksa i pizza, względnie kebab, oczywiście z popitką. Tak nie jest! Młodzi udowadniają na naszych oczach, że istnieje dla nich świat pozawirtualny – rzeczywisty, że na serio na czymś im zależy, że myślą o swojej przyszłości, że podejmują głębszą refleksję związaną z takimi ważnymi kwestiami, jak aborcja, wolność, prawa obywatelskie, przyszłość klimatyczna.

– Ale co z tego, lepiej tego nie ruszać, przecież w naszym Związku mamy kadrę i z lewa, i z prawa, więc w ramach naszej apolityczności lepiej nie poruszajmy tego gorącego tematu – słyszę od druhów harcmistrzów.
Nie zgadzam się z takim podejściem. Z wielu powodów, ale dwa są dla mnie najistotniejsze. Po pierwsze – będąc instruktorami w organizacji wychowawczej, nie możemy udawać, że tematu nie ma. Bo on jest. To jest temat, który z pewnością interesuje naszych wędrowników czy młodych instruktorów. A jeśli by ich nie interesował, bo uważaliby, że sprawa ich nie dotyczy – to raczej taka postawa winna wzbudzić nasze zaniepokojenie. Harcerstwo ma przecież wszechstronnie wychowywać do dorosłego życia, ma otwierać i rozwijać umysły, ma kształtować postawę aktywności, nieobojętności. Sądzę więc, że pozostawanie z boku tego, co się dzieje na ulicach (doprecyzuję: nie chodzi mi o udział w protestach, ale o obojętność wobec istoty sporu) – to jest moim zdaniem postawa nieharcerska, a tym samym niepodejmowanie rozmowy na ten temat jest niewychowawcze, nieinstruktorskie.

Ale jest też druga sprawa. Myślę. że obecna sytuacja to sprawdzian dla nas. Z jednej strony – musimy być autentyczni i nie powinniśmy udawać, że sami nie mamy poglądów. Bo mamy. Z drugiej – winniśmy jak najlepiej wykorzystać obecną sytuację jako okazję, aby uczyć naszych wychowanków, że można się różnić. Ba, więcej: że różnice sprawiają, iż mamy szansę się rozwijać, poznając poglądy innych, starając się je zrozumieć, próbując wyłożyć swój punkt widzenia – a wszystko to z szacunkiem dla rozmówcy. To niesłychanie ważne umiejętności, które są niezbędne każdemu dojrzałemu człowiekowi. A gdzie tych umiejętności młodzi ludzie mają się nauczyć – czy obserwując spory w internecie lub w mediach? Istnieje w naszym harcerskim wychowaniu potrzeba, ba, obowiązek, uczenia wędrowników, młodych instruktorów sztuki rozmawiania, spierania się, pokazywania, że można „różnić się pięknie”. Teraz, dziś, natychmiast!

5 2 votes
Article Rating
Grzegorz Całek
harcmistrz | redaktor naczelny CZUWAJ | przewodniczący KSI przy GK ZHP
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Bartek
Bartek
9 miesięcy temu

I tu pełna zgoda ! 🙂