Program i metoda

Głos instruktorów ws. wychowania duchowego i religijnego

W odpowiedzi na artykuł hm. Rafała Klepacza pt. „Dyskusja o wychowaniu duchowym i o wychowaniu religijnym”, który ukazał się w numerze 1/2020 „Czuwaj”, chcielibyśmy zwrócić uwagę autora na kwestie, które pominął w swojej ogólnej refleksji na temat wartości duchowych ważnych dla członków ZHP. Chcielibyśmy też wskazać na potrzebę zapoznania się autora i czytelników autora ze stanem wiedzy i nauki na ten temat. Podejmując tę refleksję, kierujemy się troską o dobro naszej Organizacji, która od ponad stu lat cieszy się zaufaniem społecznym m.in. ze względu na fundament wartości, jakie wpaja młodym ludziom. Wartości, które od zawsze mają chrześcijański fundament. 

Odnosząc się do „rozważań” druha Rafała, pragniemy zaznaczyć, że robimy to w duchu całkowitego szacunku, jednak nie zgadzamy się z jego poglądem i wieloma tezami zawartymi w tekście. 

Podejmując się odpowiedzi na tekst druha Rafała Klepacza mamy też nadzieję na to, że poruszymy więcej osób z kręgu tych, którzy codziennie w harcerskiej pracy realizują wychowanie duchowe i religijne, wiedząc jak to robić zgodnie z obowiązującym Statutem ZHP. Mamy też nadzieję na braterstwo i zrozumienie naszych dobrych intencji w treści naszej odpowiedzi.

Odpowiedź jest obszerna, ponieważ jest owocem długiej dyskusji kilkunastu osób pracujących od wielu lat z kwestiami wychowania duchowego i religijnego w ZHP.

* * *

Rada Naczelna została zobligowana uchwałą Zjazdu, zresztą bardzo niefortunnie sformułowaną, do przeprowadzenia ogólnozwiązkowej dyskusji na temat wychowania duchowego i religijnego. Autor artykułu Rafał Klepacz twierdzi, że dopiero teraz Związek zaczyna o tym dyskutować. Jakby wcześniej w ogóle nie było takiej dyskusji.

(…) Ale że nie mieliśmy do tej pory jako organizacja żadnych doświadczeń związanych z pracą nad rozwojem duchowości człowieka, ochoczo oddaliśmy cały ten obszar w ręce kapelanów harcerskich (…) 

Autor snuje też refleksję o pozycji Kościoła w latach 90-tych i porównuje ją z obecnymi czasami. Otóż nie można się z tym porównaniem uczciwie zgodzić. ZHP ma sporo doświadczeń na temat rozwijania duchowości człowieka. Jest to sto lat doświadczeń. Są na to dowody, m.in. w postaci literatury harcerskiej, takiej jak np. „Księga Jaszczurki” anonimowej skautki, „O harcerskiej metodzie wychowawczej” H. Grodeckiej. W książkach R. Baden-Powella czy A. Małkowskiego znajdziemy obszerne informacje na temat duchowego rozwoju. Postacie z historii harcerstwa: Wincenty Frelichowski czy Kazimierz Lutosławski to rzymskokatoliccy kapelani harcerscy, których formacja harcerska sprawiła, że w kapłaństwie potrafili łączyć kwestie wartości ważnych dla harcerstwa i dla członków kościoła katolickiego. A nie na odwrót. Dowodami na bogate doświadczenie ZHP w kwestii wychowania ducha mamy także w postaci kronik środowisk harcerskich z całej Polski na temat obrzędów, zwłaszcza związanych z puszczaństwem, patriotyzmem lokalnym czy z tradycjami narodowymi naszej kultury. Wychowanie duchowe to obszar, w którym zawiera się też religijne. To nie jest kwestia ustaleń, to kwestia metodyki określonej przez teologię i etykę. Ale to trzeba wiedzieć.

Druh Rafał dużo pisze o dyskusji wewnątrz Organizacji o możliwych zmianach statutowych, jednak nie bierze pod uwagę, że takie zmiany nie są koniecznie potrzebne. Może nie chce widzieć, że najbardziej nam wszystkim jest potrzebna głębsza praca z Prawem i Przyrzeczeniem, z harcerską metodą wychowawczą, a nie zmiana Statutu ZHP.

Temat jest bardzo trudny, ale stawianie tezy, że mamy małe doświadczenie w wychowaniu duchowym, wynika chyba z tego, że cały czas łączymy/mylimy wychowanie duchowe i religijne. 

Nie jest prawdą stwierdzenie druha Rafała, że po Zjeździe w 1990 r. ochoczo oddaliśmy ten obszar kapelanom. Dlatego, że kapelanów po prostu nie było.

Podczas pierwszego po II wojnie światowej kursu dla kapelanów komendantem była osoba świecka – hm. Jan Orgelbrand, który przygotował i przeprowadził tę formę wspólnie z naczelnym kapelanem ZHP phm. Janem Ujmą. Odbyło się to w Suchych Rzekach w ramach Letniej Akcji Szkoleniowej Bieszczady w dniach 19-24 sierpnia w 1996 r.[1]

Druh Rafał, pisząc o roli Kościoła Katolickiego w społeczeństwie, bardzo prosto stawia tezę: wtedy ich (kapelanów) potrzebowaliśmy, a teraz po 30 latach wszystko się zmienia, włącznie ze znaczeniem Kościoła; więc może trzeba się przyjrzeć i zmienić coś wewnątrz organizacji.

Szczerze mówiąc, zgadzamy się w niektórych kwestiach: jesteśmy niedookreśleni i niespójni w tym zakresie. Podejmowaliśmy wiele prób na zjazdach, ale bez większej odwagi, niestety bardziej na zasadzie sporu dwóch obozów. 

Jednak tezy typu: oddaliśmy kwestie wychowania duchowego pod skrzydła kapelanów to niewłaściwe spojrzenie. Zanim nastąpił ten moment i nastał stan obecny – czyli mamy tylu kapelanów, ilu byśmy potrzebowali – minęło sporo czasu. Wcześniej działały zespoły wychowania duchowego i religijnego prowadzone przez osoby świeckie. Zjazd ZHP nie musi w tej kwestii niczego ustalać, bo zespoły wychowania duchowego i religijnego prowadzić może każdy instruktor – czy to w stanie duchownym, czy świeckim. Ale na pewno zjazd musi radykalnie powiedzieć, na jakich wartościach chcemy konkretnie budować naszą organizację. Nadal brak nam wyrazistości. 

 Warto też, a propos pracy kapelanów przed rokiem 1989, przytoczyć trochę faktów z historii współpracy harcerstwa z kościołem katolickim.[2] Bo służba kapelanów harcerskich trwa od niemal początków istnienia ZHP. Ale była zdecydowanie inna niż dzisiaj. Aby zrozumieć specyfikę pracy kapłanów w harcerstwie np. w dwudziestoleciu międzywojennym, należy przyjrzeć się ówczesnym założeniom wychowawczym Związku, relacjom harcerstwo – Kościół oraz kształtowaniu się różnych wizji duszpasterstwa w ZHP. Nie możemy patrzeć na ówczesne wychowanie religijne przez pryzmat dzisiejszych nurtów. Obecnie przyzwyczajeni jesteśmy do wizji Związku, którego Statut stwierdza, że ZHP jest dobrowolnym stowarzyszeniem otwartym dla wszystkich bez względu na pochodzenie, rasę czy wyznanie. […] Podstawą wychowania w ZHP są normy moralne, wywodzące się z uniwersalnych, kulturowych i etycznych wartości chrześcijaństwa. ZHP uznaje prawo każdego członka Związku do osobistego wyboru systemu wartości duchowych.[3] II Rzeczpospolita była państwem, w którym religia katolicka nie tylko była wyznawana przez większość obywateli, ale miała konstytucyjnie zagwarantowaną uprzywilejowaną pozycję. Sytuacja ta przekładała się na system wychowawczy Związku Harcerstwa Polskiego.

2 listopada 1920 roku na V Zjeździe Naczelnej Rady Harcerskiej, przyjęto uchwałę, mówiącą, że Związek Harcerstwa Polskiego jest związkiem polskiej młodzieży chrześcijańskiej, przyjmuje do swej organizacji osoby innych wyznań, o ile opierają one swoje postępowanie na etyce chrześcijańskiej.[4] Taki zapis spowodował powołanie odpowiednich struktur w ZHP odpowiedzialnych za wychowanie chrześcijańskie. 4 czerwca 1921 roku Naczelnictwo Związku z upoważnienia Naczelnej Rady Harcerskiej poleciło opracowanie założeń służby duszpasterskiej. Obowiązki kapelana związkowego powierzono księdzu Janowi Mauersbergerowi z zadaniem zorganizowania całej służby duszpasterskiej w porozumieniu z Episkopatem Polski. Miał on opracować cały program pracy duszpasterskiej w ZHP, określić zasady powoływania kapelanów poszczególnych jednostek Związku, ich miejsca w strukturze harcerskiej i hierarchii kościelnej oraz ich główne cele i zadania.[5]

Ksiądz Mauersberger był postrzegany nie tyle jako kapelan związkowy, ale jako wybitny instruktor harcerski o niekwestionowanym autorytecie. Od 1912 roku, kiedy zetknął się z tajnym skautingiem, przez całe życie był związany z harcerstwem. W 1915 roku wszedł do składu Naczelnej Komendy Skautowej w Warszawie na miejsce ks. K. Lutosławskiego. Brał udział w zjazdach, uczestniczył w scalaniu organizacji skautowych w jeden Związek Harcerstwa Polskiego z trzech zaborów, został nawet Przewodniczącym ZHP. W latach 1924-29 r. funkcję kapelana przyznano rozkazem RNH hm. Antoniemu Bogdańskiemu.[6] W harcerstwie był hufcowym, a od 1922 roku komendantem Chorągwi Harcerzy ZHP we Włocławku. Po odwołaniu z funkcji wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie krzewił ideały harcerskie wśród tamtejszej Polonii. Od 25 listopada 1925 roku księdza pełniącego funkcję pierwszego kapelana harcerskiego zaczęto nazywać Naczelnym Kapelanem ZHP. Z rozkazu harcerskich komend zaczęto formalizować służbę duszpasterską w Związku: powoływano kapelanów chorągwi i jednostek organizacyjnych niższego szczebla. Wszyscy księża pełnili swoją posługę w ZHP łącząc ją z pracą wikariuszy, prefektów szkół czy innej związanej z duszpasterstwem parafialnym. Liczbą kapelanów, z którymi współpracował ks. Bogdański, wahała się od 205 kapłanów w 1925 roku do 307 księży w 1927 roku.[7]

W czerwcu 1927 roku na II Konferencji Biskupów na życzenie Episkopatu Polski powołano przy Związku Harcerstwa Polskiego Radę do Spraw Religijnych. Rada była odpowiedzialna za całokształt wychowania religijnego w Związku. Miała ona wypracować wytyczne do pracy duszpasterstwa harcerskiego i przedstawić je do aprobaty odpowiednim komisjom Episkopatu, a także czuwać nad ich wykonywaniem i rozwojem życia religijnego w ZHP. Dziełem Rady było stworzenie regulaminu kapelanów harcerskich, który zatwierdził Episkopat. Został ogłoszony rozkazem Naczelnictwa ZHP L/20 z dnia 21 grudnia 1928 roku. Był to duży krok w ramach służby kapłanów w strukturach Związku Harcerstwa Polskiego. 

Przy Naczelnictwie Związku Harcerstwa Polskiego działał również Dział Duszpasterski. Był on jedną z siedmiu komórek organizacyjnych Naczelnictwa (można powiedzieć, że współczesny Wydział Wychowania Duchowego i Religijnego to jego odpowiednik). Działalność tego działu można podzielić na dwa okresy. Pierwszy, trwający do 1929 roku, to czas, kiedy funkcję Naczelnego Kapelana pełnił ks. Antoni Bogdański. Drugi okres działalności Działu Duszpasterskiego to czas rozkwitu i wzmożonej pracy zarówno wśród kapelanów, jak i świeckich instruktorów Związku. Przypadał on na lata sprawowania funkcji Naczelnego Kapelana przez księdza Mariana Luzara.[8]

* * *

Jak widać z powyższych tekstów, opartych na faktach, władze centralne ZHP od samego początku dążyły do współpracy z Episkopatem w kwestii wspierania wychowania duchowego i religijnego zgodnego także z harcerskimi wytycznymi. Po wojennych zawieruchach i dramatach naszego narodu harcerstwo z trudem próbowało odbudować fundamenty i wartości, na jakich zostało stworzone. Ostatecznie nastąpił podział harcerstwa na różne organizacje, podział, którego głównym powodem były właśnie wartości duchowe i religijne. Może dlatego, że to jedna z najważniejszych sfer wychowania i oddziaływania na młodych ludzi.

Obecnie współpraca ZHP z Episkopatem wygląda tak: mamy porozumienie z KEP, działającego Naczelnego Kapelana ZHP, Radę Duszpasterską i kręgi kleryckie, kapelanów harcerskich mianowanych dekretami biskupów i rozkazami komendantów jednostek harcerskich (chorągwi i hufców), zespoły programowe i duszpasterstwa harcerskie współpracujące z kapelanami. Podtrzymujemy tradycję, doskonalimy formy pracy oraz program. To jest zdecydowanie sukces dotyczący wychowania do wartości w naszej organizacji, a nie jej wada.

* * * 

Druh Rafał użył sformułowania: wychowanie duchowe i wychowanie religijne to tak odrębne byty, jak granie na gitarze i ładne śpiewanie. Otóż wychowanie duchowe i wychowanie religijne to pojęcia bardzo podobne, wywodzące się z tego samego otoczenia definicyjnego i określające różne poziomy doświadczenia duchowego oraz dróg czy też metod ich realizacji. Gdyby tłumaczyć to metaforycznie, to trzeba by użyć porównania, że wychowanie duchowe jest jak niebo, jak morze albo las, po którym jest się prowadzonym lub prowadzącym – tutaj warto zwrócić uwagę, że dobrowolnie się tam idzie/płynie/leci i pozwala się na prowadzenie. Natomiast wychowanie religijne to dobrowolny wybór wejścia na pokład konkretnego okrętu morskiego, by poddać się kapitanowi i temu, gdzie chce on dopłynąć albo wybór statku kosmicznego, który leci na konkretną planetę albo na wyprawę w kosmos i też ma kapitana i załogę, w której, jak się ma szczęście, można też być liderem. Wychowanie religijne to jakby wybór określonej drogi i wędrowania po niej po szlaku np. niebieskim i czarnym według mapy. Czego by nie powiedzieć, aby to wyjaśnić harcerzom, to wychowanie duchowe oznacza ogólność w odkrywaniu sfery nadnatury, strefy nadprzyrodzonej w swoim życiu, a religijne – konkretny wybór w tej ogólnej sferze możliwości. 

I tu pojawia się wyzwanie.

Harcerz to ktoś, kto chce to zrobić i robi to – chce iść, lecieć lub płynąć w kierunku strefy życia duchowego i dlatego mówi: „Mam szczerą wolę służyć Bogu…”

Z racji na to, że duchowość ukierunkowana na określoną formację religijną zazwyczaj wymaga prowadzenia, naturalnym jest, że ludzie szukają przewodników i specjalistów. W duchowości są to głównie kapłani. Ale nie tylko. Niezrozumienie tego sprawiać może wrażenie, że całe wychowanie religijne jest w rękach kapelanów harcerskich. Rzeczywistość jest zupełnie inna, bo mają wsparcie w osobach świeckich.

Traf chciał, że w 2002 r. na prośbę ówczesnej zastępczyni Naczelnika ZHP pewna druhna (świecka) podjęła się reaktywacji zespołu programowego wychowania duchowego i religijnego w Głównej Kwaterze. Zanim zaczęła szukać ludzi, poczytała trochę archiwa. Taki miała zwyczaj, że trochę sprawdzała, co wcześniej w tej kwestii zrobili inni ludzie. Bo może robili to świetnie i wystarczyło kontynuować dzieło, a nie zaczynać od nowa i wytyczać szlaki tam, gdzie ktoś wcześniej przetarł ścieżkę.

Okazało się, że to niezwykły zespół ludzi świeckich – instruktorów z bardzo różnych środowisk (ludzi wierzących i trochę wątpiących) powołał ten zespół. Potem postarali się znów – w nawiązaniu do tradycji ZHP – o kapelana naczelnego dla organizacji. A z racji na podejmowaną coraz skuteczniej współpracę z ICCG i ICCS, i z ekumenicznie pracującymi organizacjami skautów, mieliśmy Kapelana Naczelnego dla katolików i Kapelana Prawosławnego. Kierowniczka zespołu starała się kontynuować ten kierunek. I dowiedziała się o wielu innych takich zespołach w chorągwiach i hufcach. Osobiście współorganizowała ekumeniczne spotkania, organizowała warsztaty, wymianę myśli na konferencjach i seminariach. Towarzyszyły jej dziesiątki ludzi – instruktorek i instruktorów ZHP ze wszystkich chorągwi ZHP. Brała też udział w harcerskiej mszy w cerkwi podczas zlotu w Kielcach w 2007 r. W Centrum Duchowym na zlocie współpracowali razem: kapłani katoliccy i prawosławni, instruktorzy wyznania ewangelickiego, kilka osób poszukujących, goście z kręgu judaizmu. Najlepsze były spotkania w namiotach spotkań przygotowane dla osób niewierzących. Nie widziała tam nigdy zainteresowanych adresatów zgłaszających potrzebę tych aktywności, czyli osób niewierzących. Ale dyskusje z tymi, którzy przyszli (wszyscy z pytaniem o Boga), były niezapomniane.

Tą osobą była Jolanta Łaba. Zatem widać, że po roku ‘89 (a nie tylko przed wojną) coś z wychowaniem duchowym i religijnym się robiło i nadal robi w ZHP. I to nie tylko rękami kapelanów harcerskich. Kiedy hm. Jolanta Łaba przekazała zespół w 2005 r. – następczynią była świecka instruktorka phm. Agnieszka Jabłońska z Chorągwi ZHP Wielkopolskiej. Potem przekazano zespół księdzu, który „za czasów druhny Joli” był harcerskim klerykiem, phm. Rafałowi Łaskawskiemu. Druh Rafał jest obecnie Duszpasterzem Harcerskim i kapelanem Chorągwi Stołecznej. On z kolei przekazał zespół świeckiej instruktorce z tej samej chorągwi phm. Teresie Zawadzkiej. Po stworzeniu z tego zespołu przez ks. hm. Wojciecha Jurkowskiego wydziału, szefem został phm. Piotr Dziewulski – świecki instruktor z Chorągwi Łódzkiej. Obecnie kierowniczką wydziału jest też świecka instruktorka (phm. Teresa Zawadzka) – w wydziale zaś większość instruktorów to osoby świeckie. Kapelani współpracują z tym wydziałem w dziedzinach, które są wspólnym polem służby. Bo to naturalne.

W chorągwiach ZHP od wielu lat istnieją Zespoły Wychowania Duchowego i Religijnego, duszpasterstwa harcerskie. Niektóre zespoły prowadzą świeccy instruktorzy, niektóre kapelani harcerscy. Co jest kolejnym dowodem na to, że jednak ZHP ma sporo doświadczeń na polu wychowania do wartości duchowych.

Obecnie ZHP współpracuje z kościołem katolickim na mocy porozumienia z Konferencją Episkopatu Polski. Jest to ogromny sukces Głównej Kwatery ZHP i instruktorów Zespołu Wychowania Duchowego i Religijnego poprzednich kadencji. Mamy Naczelnego Kapelana ZHP i kapelanów w chorągwiach. Aktualnie nie widać potrzeby utworzenia oficjalnej struktury i porozumienia ze strony kościołów innych wyznań chrześcijańskich, mimo że władze ZHP sporo czasu poświęcają tej współpracy. Ciężko zatem zarzucać komukolwiek, że czegoś nie ma, skoro ludzie nie chcą tego mieć.

Fakt, że kapelani harcerscy z kręgów katolickich pracują skutecznie i po prostu są liczniej obecni w życiu harcerek i harcerzy – i to nie tylko katolików – jako przewodnicy po trudnych drogach Ducha, nie powinien być argumentem przeciw wychowaniu duchowemu. A Rafał Klepacz tak to właśnie ujął. Jakby to była jakaś usterka w historii wychowania duchowego w ZHP. Fakty są takie, że większość ludzi w ZHP to ci, którzy potrzebują formacji religijnej. Nawet ci, którzy nie do końca potrafią utożsamić się z konkretnym wyznaniem chrześcijańskim.                               

***„Rezygnacja ze służby Bogu w Przyrzeczeniu nie jest rezygnacją z wartości chrześcijańskich w ZHP – tak zatytułowany jest jeden z akapitów artykułu w „Czuwaj”. Kiedy wczytamy się w rozwinięcie tej myśli – pozostaje pytanie: Czy harcerze na pewno mogą rezygnować ze służby Bogu?

Można podzielać wartości płynące z Ewangelii, nie podzielając wiary w Boga – pisze druh Rafał. Ale czy harcerze mogą po prostu już na wstępie postanowić, że nie chcą w ogóle o tym słyszeć? Dosyć ryzykowna teza jest ukryta w tych słowach. Wręcz podstępna. Bo zakłada, że… mogą.

Autor artykułu przyznaje, że nie pamięta, kiedy Robert Baden-Powell wypowiadał słowa: „Jeśli wasze skautostwo miałoby być bez Boga, lepiej żeby go wcale nie było”.

Założyciel skautingu napisał to w liście do jednego z lwowskich prekursorów skautingu w Polsce, Edmunda Naganowskiego. Była to korespondencja nawiązująca do dyskusji w spontanicznie tworzących się ruchach skautowych w krajach takich, jak Francja, Czechy czy Szwajcaria, które odrzuciły w swoich przyrzeczeniach wzmianki o Bogu i ewoluowały w stronę poglądów ateistycznych. Generał Baden-Powell odcinał się od tych organizacji. To słynne zdanie było napisane w kontekście wartości naturalnej religii w Ruchu i w kontekście jego przyszłości. Kiedy BiPi tworzył skauting, określił wartości duchowe bardzo ogólnie, jako wynikające z tradycji narodowych. Ale potem przez całe życie rozwijał tę myśl o kwestii naturalnej religijności w skautingu i o obowiązku rozwoju w tej sferze.[9] Warto, aby powołując się na te słowa, będące częścią głębszej refleksji, cytujący znali treść książek Baden-Powella, takich jak „Mój punkt widzenia” czy „Sam wiosłuj w swojej łodzi”. Są to zestawy felietonów zebranych z dość długiego okresu działalności założyciela skautingu, i widać, jak ewoluuje ta myśl w miarę rozwijania się skautingu w różnych stronach świata. Obecnie w dokumentach oficjalnych WOSM także odwołuje się do tych myśli Założyciela. Można o tym poczytać np. w Survey on Spiritual Development in Scouting. Analysis Report To The Duty To GodTask Force z maja 2017 r. Dokument jest ogólnodostępny na stronach WOSM.

Warto też przypomnieć, że kiedy Główna Kwatera ZHP wysłała do Biura WOSM propozycję zmiany słów Roty z zamiennikami słowa Bóg, otrzymała odpowiedź (w 2017 r.), iż propozycja nie realizuje stanowiska Światowego Komitetu Skautowego w sprawie komponentu „służby Bogu”. Proponowane sformułowanie brzmiało: „Mam szczerą wolę służyć Polsce, dążyć do Prawdy i Sprawiedliwości, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu”. Komitet zaproponował, żeby w ewentualnej alternatywnej Rocie umieścić zapis zawierający element gotowości do poszukiwania odkrywania i akceptowania pojęcia Rzeczywistości Duchowej, która jest potężniejsza od człowieka oraz od osobistej wiary, która ją wyraża: „stać na straży wartości harcerskich”. Czyli słowo „Bóg” to nie jest tylko zbiór wartości, z których możemy sobie coś wybrać, ale określenie Rzeczywistości większej niż człowiek.

Zatem warto czytać, pytać i rozmawiać np. z tłumaczami pism Baden-Powella czy też zgłębiać na nowo oficjalne teksty o fundamentach skautingu, zanim napisze się artykuł w najbardziej poczytnej gazecie w ZHP. Bo to jednak jest odpowiedzialność. Martwi nas postawa harcmistrza, który twierdzi, i to na piśmie, że nie pamięta, co i w jakim kontekście założyciel skautingu powiedział o ważnych źródłach wartości skautingu, i jeszcze wykorzystuje te słowa oraz datę śmierci BiPi jako dowód na śmierć idei, aby udowodnić swoje prywatne racje.

Warto przypominać sobie zatem od czasu do czasu tych kilka wypowiedzi założyciela, które są też cytowane przez WOSM we wspomnianym ogólnodostępnym dokumencie będącym efektem współpracy z The International Dialogue Centre (KAICIID): Survey on Spiritual Development in Scouting. Analysis Report to the Duty to God Task Forcewydaną w maju 2017 r. 

* * *

Autor twierdzi, że w 1948 roku ustalono zestaw wymagań etycznych uniwersalnych dla ludzi wszystkich wyznań i narodów – powszechną deklarację praw człowieka. Gdyby spojrzeć szerzej na wiedzę niż tylko ta, którą zawiera kultura zachodnia, okazałoby się że są starsze etyki niż amerykańska i że takie uniwersalne  prawa ustala się co jakiś czas od nowa w ramach rozwoju i upadków cywilizacji. Kodeksy takie zawarte są w księgach mądrości i w tzw. świętych księgach religii. I to one zazwyczaj są podstawą, bazą prawa świeckiego. Prawo zazwyczaj jest odbiciem zaszyfrowanych w kulturze odkryć duchowych i moralnych. Dlatego skauting światowy nadal odwołuje się do tego, co określa „duty to God” (obowiązek/powinność wobec Boga), pozostawiając wybór realizacji tego obowiązku w ramach wyznania i kultury duchowej każdego skauta.

Deklarację, którą przywołuje autor artykułu, i którą zachwyca się współczesny świat, utworzono, kierując się osiągnięciami etyki chrześcijańskiej i dość sporymi wyrzutami sumienia po zniszczeniu rodzimych kultur amerykańskich oraz po dramatach związanych z erą niewolnictwa, wojnami domowymi i z horrorem wojen światowych, ale to tak na marginesie.

Warto też, w kontekście refleksji o zasadach zawartych w Deklaracji Praw Człowieka, poczytać, co napisał E.T. Seton w książce „Poselstwo Indianina”, zwanej przez niektórych tłumaczy „ewangelią czerwonego człowieka”. Natomiast gdybyśmy potrzebowali uniwersalium wartości harcerskich, to w książce Baden-Powella „Sam wiosłuj w swojej łodzi”, jest opisany zestaw wartości uniwersalnych na potrzeby skautów. I tu niespodzianka – są one nadal aktualne.

Gdybanie, że może BiPi wybrałby coś innego, gdyby urodził się później, jest argumentem nietrafionym. Bo to właśnie etyka Prawa Skautowego stworzona przez niego na takich a nie innych fundamentach, w takich a nie innych czasach, pozwoliła skautingowi i harcerstwu polskiemu wychować pokolenia, które podczas wojen (zwłaszcza I i II wojny światowej) przeszły do historii jako elita tych bohaterów.

Nie ma co gdybać. Baden Powell trafił w sedno, jeśli chodzi o wybór realizacji wartości duchowych. Dzięki temu skauting przyjął się na całym świecie. 

* * *

Autor artykułu przywołuje statystyki dotyczące nauczania religii i spadku zainteresowania religią w szkole. Wysnuwa wnioski, a raczej hipotezy, ale napisane tak, jakby już wszystko było przesądzone. 

Pisze: (…) Można się spodziewać, że trend ten będzie się pogłębiał i coraz więcej młodych ludzi nie będzie zainteresowanych rozwojem religijnym ani składaniem zobowiązania pełnienia służby Bogu. (…) 

Kilkoro spośród autorów niniejszej odpowiedzi to nauczyciele. Uczą m.in. religii i etyki. Niektórzy robią to od wielu lat w bardzo różnych środowiskach. Wiedzą zatem, że upadek obyczajów, odchodzenie od nauczania religii czy etyki to nie jest najnowszy trend. To normalna postawa społeczeństwa od zarania dziejów chrześcijaństwa. Można o tym poczytać już w Dziejach Apostolskich.

I nie jest to podyktowane modą czy brakiem zainteresowania służbą Bogu. Ludzie odchodzą od różnych zajęć z różnych powodów. Służba w ogóle przestaje być trendy w wieku XXI, co widać po liczebności członków ZHP. Nie tylko służba Bogu. Ludziom naszego kręgu kulturowego nie chce się pracować nad sobą, służyć bliźnim, dzielić się sobą. Hedonizm i kariera są czasem ważniejsze niż służba, czy to ludziom, czy Bogu. To brak równowagi. Dopiero kryzysy i dramaty nam o tym przypominają.

Uczciwie byłoby przyjrzeć się np. statystykom dotyczącym lekcji etyki, lekcji filozofii, temu, jakie kierunki studiów są na topie. To szerszy problem niż problem z religią w szkole. To problem z wolną wolą skuszoną wygodnictwem, to kłopot z zagubieniem się współczesnego człowieka między „mieć” i „być”. Co w ZHP też widać po tym, jak realizowane są programy i jak się stosuje harcerską metodę wychowawczą w drużynach.

Autor trafnie zauważył: (…) Sekularyzacja staje się faktem i pozostaje pytanie, jak na nią zareagujemy. (…)

I tu wkraczają instruktorzy Silni Duchem. Polskie harcerstwo wie, jak to zrobić. Chrześcijaństwo to robi od dwóch tysięcy lat w różnych stronach świata. Skauci też to robią, i to skutecznie dzięki wartościom, takim jak braterstwo i pokój ponad podziałami.

Może wspólnie coś wymyślimy. Europa ma problem, nasza współczesność ma kłopot z tożsamością. Chce odrzucić fundament wartości, na jakim budowano jedność narodów, odciąć się od korzeni, a to nie jest dobry kierunek. Warto popatrzeć i uczyć się, jak pracują z „duty to God” (obowiązek/powinność wobec Boga) skauci z innych krajów – nieeuropejskich. Inspirować się.

Ale jak to zrobimy, kiedy wymagania dotyczące służby Bogu obniżymy do zera albo do minus 10 w stosunku do 10 punktów Prawa? 

* * *

W dalszej części artykułu, kiedy jest mowa o ateistach, druh Rafał stawia pytania o konieczność wyznawania osobowego Boga. Przemoc, którą podobno stosujemy, wymagając opowiedzenia się za wartościami duchowymi, podejrzewanie instruktorów o zmuszanie do wyznawania wiary poprzez wymawianie słów Roty, używanie słów „jakiegoś Boga”, to próba negowania rzeczywistości przez autora artykułu. Rozumiemy, że owa „przemoc i zmuszanie”, to np. odmienne zdanie autora co do obecności Boga w tej organizacji. Nikt i nikogo w ZHP nie zmusza do wypowiedzenia słów Roty. Do harcerstwa wstępuje się dobrowolnie. Składając Przyrzeczenie, każdy z nas mógł wybrać, czy je złożyć, czy nie. Bo znaliśmy jego treść przed wypowiedzeniem i zapytano nas: czy chcesz złożyć Przyrzeczenie Harcerskie? To nie jest przemoc, to są wymagania „przyjęcia do grupy”.

Jeśli chodzi o ateistów, o ich obecność w organizacji, to rzeczywistość jest taka: są obecni w harcerskim kręgu. Chcielibyśmy, aby osoby wstępujące do ZHP, i mające „kłopot” z wiarą w Boga szanowały postawy wierzących członków ZHP i ich potrzebę Boga osobowego, który jest Miłością, Prawdą i Drogą. 

Tezy i wywód druha Rafała związane z odrzuceniem Boga, a jednocześnie dowolność w przyjmowaniu pewnych prawd lub ich odrzucaniu, porównania, które Druh zastosował, są nie do przyjęcia. Tu faktycznie zaczyna się problem, bo nasze pojmowanie Boga, podejście do Niego jest zupełnie inne. Tu dochodzimy do sedna: zmiana Przyrzeczenia. Sprytnie zadane pytanie o pojęcie Boga oznacza tak naprawdę: czy wyrzucamy Go czy nie? Co to znaczy „wyrzucić Boga z Przyrzeczenia”? 

Uznajemy, że w ZHP są osoby, które myślą inaczej, że obecni są niewierzący. Chcielibyśmy, żeby w momencie wejścia na ścieżkę harcerską weszli także na drogę poszukiwania Boga. Chcielibyśmy, aby szanowano się nawzajem. Aby postawa poszukiwania Boga przez osoby wierzące, religijne, formujące się w chrześcijaństwie nie była odbierana jako roszczenie. Ale jako wybór, który gwarantuje nam Statut ZHP i Konstytucja naszego kraju. Niestety poziom dyskusji na ten temat w ZHP pokazuje, że tak nie jest. Kompromis w tej kwestii nie jest możliwy, bo chodzi o określenie fundamentalnych wartości. Być może czas na jasne określenie tego fundamentu.

 * * *

Na koniec, chcielibyśmy zadedykować wszystkim następujący fragment książki Francesco Trisoglio pt. „Chrystus z Tobą. Teologia spotkania w nauczaniu Ojców Kościoła”, niech to będzie dobry wstęp do dalszego dialogu i… spotkania.

Dla wielu osób życie zmarniało z powodu wewnętrznego niespełnienia, ponieważ stanęli twarzą w twarz z pustką. Nie wiedzą, dlaczego istnieją, podążają naprzód gnani przez czas, nie wiedząc, gdzie zmierzają. Nie mają punktu odniesienia, który byłby bezdyskusyjną wartością, mogącą oświecić umysł i uspokoić serce. Ludzie ci nie mają motywacji, nie mają oparcia, błąkają się, nie będąc w stanie sprawić, by w ich duchu zakiełkowało spełnienie, które rozkwitłoby pogodnym pokojem. Jedynym zdolnym zapewnić życiu tę żywą pełnię jest Ten, który je stworzył i tak docenił, że zechciał je sam podzielić. Ze Stwórcy stał się stworzeniem, z prawodawcy, który nadaje normy, zechciał stać się poddanym, który je stosuje, doświadczając ich trudności i ciężaru.

 

Autorzy odpowiedzi:

hm. Jolanta Łaba
ks. hm. Marek Jasianek
ks. phm. Filip Pajestka
hm. Przemysław Kowalski
ks. phm. Adam Żygadło 

 


[1]W kursie tym uczestniczył ks. hm. Marek Jasianek, jeden z autorów niniejszego tekstu.

[2]Korzystamy w tym miejscu z pracy magisterskiej ks. phm. Filipa Pajestki na temat działalności ks. Mariana Luzara, który pełnił funkcję Naczelnego Kapelana ZHP w latach 1931-1939.

[3]Fragment §2 i §3 Statutu ZHP uchwalonego 3 grudnia 2005 roku na XXXIII Zjeździe ZHP.

[4]Konstytucja Marcowa z 1921 roku,  art. 14 mówił: Wyznanie rzymsko-katolickie, będące religją przeważającej większości narodu, zajmuje w Państwie naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań. Kościół Rzymsko-Katolicki rządzi się własnemi prawami […]

[5]W. Błażejewski, Z dziejów harcerstwa polskiego (1910-1939), Warszawa 1985, s. 157; 364-365.

[6]G. Nowik, Wychowanie religijne w harcerstwie (1910-1939), [w:] „Chrześcijanin w świecienr 173 (1988), s. 29 n.

[7]Tamże, s. 30; Słownik biograficzny katolicyzmu społecznego w Polsce, red. R. Bender, tom A-J, Lublin 1994.

[8]K. Bojko, Działalność duchowieństwa katolickiego w Związku Harcerstwa Polskiego w latach 1921-1939, Legnica 1998, s. 83.

[9] E. Barbotin, Scoutisme et pedagogie de la foi (ISBN 9782854432916), 1984; w polskiej literaturze: J. Stańczuk, Pan Bóg harcerzy: refleksja historyczno-pastoralna, Warszawskie Studia Pastoralne nr 11/2010, s. 59-84. (źródło: http://mazowsze.hist.pl/27/Warszawskie_Studia_Pastorlane).

0 0 vote
Article Rating
redakcja CZ
redakcja CZ
redakcja CZUWAJ
Subskrybuj
Powiadom o
guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Mikołaj
Mikołaj
3 miesięcy temu

Jakoś po przeczytaniu tej odpowiedzi, która podobno napisana jest z szacunkiem (polemizowałbym), mam wrażenie że autorzy zupełnie nie rozumieją pozycji i światopoglądu ateistów i zakładają wyższość swoich idei i konieczność dojścia do nich lub poszukiwania ich w harcerstwie. Przykro mi, ale takie nastawienie nie prowadzi do merytorycznej, dobrej dyskusji, a wręcz sprawia, że się jej odechciewa.

Zbigniew
Zbigniew
3 miesięcy temu

Dopiero na końcu artykułu padły słowa, które definiują Autorów tekstu. I tak naprawdę definiują problem. “Chcielibyśmy, żeby w momencie wejścia na ścieżkę harcerską weszli także na drogę poszukiwania Boga.” Drodzy Autorzy, chcecie, żeby ZHP było organizacją religijną. Dodatkowo skierowana w stronę chrześcijaństwa. Według mnie jest to niepotrzebne. 1) ZHP powinno być otwarte na wszystkich 2) bez względu na wiarę, rasę itp 3) promować rozwój duchowy 4) a dopiero jesli ktoś chce, to rozwój religijny. Generalnie słowa o Bogu w Przyrzeczeniu są bez sensu. Możemy być dobrymi harcerzami nie starając się wierzyć w jakiegokolwiek Boga. Ani nie dążyc do jego poznania. Powinniśmy te słowa zmienić. Zgadam siez dh Rafałem Klepaczem, ze stosowane są filozoficzne wygibasy, kóre szeroko stosują Autorzy tekstu. Z harcerskim pozdrowieniem pwd Zbigniew… Czytaj więcej »

Michał Zapała
3 miesięcy temu

Moim zdaniem: 1) Bóg w Przyrzeczeniu jest nieodzowny i nie da się go zastąpić niczym “ręcznej roboty”, jak Powszechną Deklaracją Praw Człowieka — stanowi najwyższą instancję i ostatni zawór bezpieczeństwa, osobista relacja z Nim nakierowuje harcerza na dobro, piękno i prawdę gdy wszystkie inne autorytety zawiodą lub zdradzą. 2) Jeśli harcerz, na swój prywatny użytek, chce wzór i źródło tych samych idei nazywać jakimś innym imieniem — jest to jego prawo, w każdym razie musi wierzyć, że takie idee są i mają swoje źródło; musi całym swoim życiem dążyć do poznania i urzeczywistnienia tych idei. Natomiast Bóg w Przyrzeczeniu powinien pozostać choćby jako skrót myślowy, jest najpowszechniej zrozumiałą nazwą na to samo Wielkie Nienazwane. 3) Nie ma ucieczki od faktu, że większość… Czytaj więcej »

Zbigniew
Zbigniew
3 miesięcy temu

Nigdy nie mogłem zrozumieć, czemu tak wielu wierzących chce mnie zmusić od tego, żebym uwierzył w Ich Boga. Ja nie próbuję odwodzić Was od praktykowania Wiary. Uważam, że mam prawo do własnych poglądów.
Jeśli chcecie, żeby ZHP było organizacją religijną, to może najwyższa pora to powiedzieć: nie chcemy innowierców oraz ateistów w swoich szeregach. Tylko jeśli faktycznie tak uważacie, to nie rozumiecie idei Równości i Braterstwa.

A może jednak lepiej byłoby wprowadzić alternatywną rotę Przyrzeczenia, taką gdzie Boga zastąpi się np Dobrem. Zakończy to dyskusję. Kto chce wymieni Boga, kto nie to nie. Nie musi to oznaczać zmiany sposobu wychowania. Nikt nie mówi o wywaleniu kapelnów czy zaprzestaniu organizacji mszy na obozach. To raczej jest akceptacja faktu: nie wszyscy w ZHP wierzą w Boga.

pwd Zbigniew Pawłowski

Michał Zapała
3 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

Wydaje mi się, że albo Druha odpowiedź jest trochę nie na temat, albo też nie zostałem do końca zrozumiany. Uporządkujmy fakty: 1) NIE jestem chrześcijaninem! Miałem bardzo długą i krętą ścieżkę rozwoju duchowego i religijnego, ale obecnie uważam się za panteistę i nie identyfikuję się z żadnym wyznaniem. Tak więc ciężko, żebym chciał wyrzucać z ZHP innowierców — byłbym pierwszy na liście 😉 2) Co do ateistów — to bardzo zależy. Jeżeli mowa o “hardkorowych” ateistach-materialistach, myślę, że faktycznie wychowanie harcerskie w ich przypadku będzie zawsze niepełne. Jeżeli mowa o ludziach, którzy nie wierzą w Boga, ale uznają Piękno, Prawdę i Dobro jako samoistne i najwyższe idee: nie mam nic przeciwko. 3) Jestem może trochę skrzywiony jako student filozofii, ale ogólnie słowo “Bóg” jest bardzo niejasne. Wspomnę tylko tak zwany spór o ateizm: dobre kilka pokoleń… Czytaj więcej »

Zbigniew
Zbigniew
3 miesięcy temu

Przed dyskusją spojrzałem sobie w wujka googla żeby zobaczyć, co to znaczy Bóg (wpisałem “definicja Bóg”. Na pierwszym miejscu mamy wikipedię. A tam np takie zdanie: Najbardziej powszechnie pod pojęciem bóg rozumie się określenie istot będących przedmiotem kultu religijnego. Według ogólnie przyjętej nomenklatury, słowo Bóg odnosi się do Boga katolickiego, można to też podciągnąć jako Boga innej religii. Nie funkcjonuje natomiast w pojęciu zbiorowym, czyli na forum społecznym pojęcie Boga jako “Piękno, Prawda i Dobro”. Może podczas dyskusji akademickich taką definicje się przyjmuje. Ale nie na ulicy. Mamy według mnie dwa wyjścia: 1) Definiujemy słowo Bóg na potrzeby organizacji w taki sposób, żeby osoba wierząca widziała tam swojego Boga, a ateista piękno, prawdę i dobro 2) Albo wywalamy z Przyrzeczenia słowo Bóg.… Czytaj więcej »

Michał Zapała
3 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

Trafił Druh dokładnie w sedno! Osobiście postuluję, i pisałem już o tym chyba pod oryginalnym wpisem na blogu hm. Klepacza, żeby przyjąć w ZHP standardową definicję i interpretację słowa “Bóg”, a więc opcję pierwszą. Jako organizacja skupiająca się na samodoskonaleniu i rozwoju duchowym jak najbardziej możemy sobie pozwolić na taki ciekawy i odważny krok. Uważam, że jest to bardzo rozsądny kompromis. Jak każdy kompromis, pewnie nikogo nie zadowoli w pełni. Ale nie możemy sobie pozwolić na budowę harcerstwa w 100% chrześcijańskiego (tę niszę zajęli już Skauci Europy 😉 ), ani też nie możemy (nawet gdybyśmy chcieli — ja nie chcę) otwarcie sprzeciwiać się WOSM. Nawiasem mówiąc — definicja, do której się odnoszę, nie jest wzięta do końca “z sufitu” czy z sali wykładowej. Układając ją inspirowałem się preambułą do Konstytucji RP:… Czytaj więcej »