Felietony Pół wieku

Wygląda mi to…

Mało znacząca sprawa – krótka wymiana zdań na temat okładki styczniowego numeru „Czuwaj”. Oczywiście na Facebooku. Ktoś piszący w imieniu interesującej, często prześmiewczej strony Z24 nie doczytał, nie pomyślał, zabawił się w ocenę. Trochę głupio, że nie zajrzał do środka numeru, że nie zainteresował się programem na Dzień Myśli Braterskiej proponowanym całemu ruchowi skautowemu na świecie. Może po przeczytaniu materiałów zamieszczonych wewnątrz „Czuwaj” ocena byłaby inna – nie dostałoby się naszemu naczelnemu (ewentualnie tylko za banalne kopiowanie cudzego materiału), a dziewczynom z WAGGGS za manieryczne rysuneczki jak z filmów Disneya. Może osoba z Z24 byłaby wyrozumiała, przecież ten materiał nie jest przeznaczony tylko dla tak znakomitej cywilizacji zachodniej, jaką reprezentują polscy instruktorzy harcerscy, ale także dla skautek i skautów z dalekich antypodów, a oni przecież gust mają fatalny i Disneyowskie produkcje im się podobają.

Lecz nie ten problemik mnie tak naprawdę zainteresował, lecz jedno zdanie, będące kwintesencją naszego, nie tylko harcerskiego hejtu. Hejtu, z którym ponoć walczymy, którego nie chcemy, który jest zaprzeczeniem naszych harcerskich idei, poglądów i praw. Otóż zdanie napisane przez nieznaną mi druhnę (?) brzmiało: Wygląda mi to [czyli okładka „Czuwaj”] jak ilustracja zapożyczona że ,,Świerszczyka,,to czasopisemko wydawane w latach 50-tych ubiegłego wieku (cytuję oryginalny zapis). Na pozór w zdaniu tym nie ma nic niestosownego. Ot, autorce coś się wydaje, ma jakieś skojarzenie. I tyle. Trafiły jej się też literówki. Otóż nie, rzecz jest poważniejsza – dokonajmy analizy tego zdania.

Pojawia się tu słowo „czasopisemko”. Ma ono charakter pejoratywny, ot jakieś pisemko, coś mało znaczącego (tak mało znaczącego jak nasz „Czuwaj”). A przecież to „pisemko” dla dzieci w latach 70. XX wieku wychodziło w nakładzie 900 000 (tak, dziewięciuset tysięcy) egzemplarzy. Czy można o takim wydawnictwie powiedzieć „czasopisemko”? No jeszcze można by, gdyby nie to, że na „Świerszczyku” wychowały się całe pokolenia młodych Polaków. Nie, nie będę tu wymieniał długiej, bardzo długiej listy autorów, ale zaczyna się ona od Wandy Grodzieńskiej i Ewy Szelburg-Zarembiny – założycielek tego pisma.

Dalej czytamy, że było wydawane w latach 50. ubiegłego wieku. Jeżeli w tamtych latach – myśli jakiś niedouczony czytelnik tego wpisu – to w owych okropnych (co jest prawdą) czasach stalinowskich. Owszem, jako „Świerszczyk–Iskierka” wychodził i wtedy, ale dobrze wiedzieć, że pierwszy numer ukazał się w maju 1945 r., że pismo zastępowało nieistniejące w tym i jeszcze w latach następnych brakujące podręczniki dla najmłodszych uczniów podstawówek, że ukazuje się bez przerwy od tamtych czasów do dziś (aktualnie jako miesięcznik). Uwaga, czy nie wyciągnęliśmy powierzchownego wniosku, iż „Czuwaj” wzoruje się na wydawnictwie z czasów stalinowskich?

No i jeszcze ilustracja zapożyczona. Taka skopiowana, taka obca, skądś wzięta. Jakiś plagiat. O gustach się nie dyskutuje. Ale jakich to grafików miała autorka tego wpisu na myśli, pisząc o zapożyczeniu? Eryka Lipińskiego? Bohdana Butenkę? Jana Marcina Szancera? Jerzego Flisaka, Józefa Wilkonia? No tak, gdyby okładka była zaprojektowana przez któregoś z tych artystów – współtwórców „Świerszczyka”, na pewno „Czuwaj” nie musiałby się jej wstydzić.

Powiecie, nie ma sprawy – głupi wpis niedouczonej osoby (prawdopodobnie społecznej wychowawczyni – instruktorki harcerskiej). Napisała, nic nie wiedząc, nic nie rozumiejąc – ileż razy takie nieodpowiedzialne teksty na Facebooku się znajdują. Ale tym razem wpis wcale nie jest głupi. Co sobie zapamięta czytelnik takiego zdania? Zapożyczenie, czasopisemko, lata 50. Połączy te słowa w pewną całość: nasz miesięcznik zapożycza styl jakiegoś marnego pisemka wychodzącego w czasach stalinowskich. Czy nie jest to hejt, świadomie degradujący „Czuwaj” w oczach czytelników? Tylko jak z takim paskudztwem walczyć? Pisać za każdym razem sprostowanie? To niemożliwe. A jad się powolutku sączy…

1.8 20 votes
Article Rating
Adam Czetwertyński
harcmistrz | zastępca redaktora naczelnego CZUWAJ | Hufiec Warszawa-Praga-Południe
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments