Praca z kadrą

KSI i niepełnosprawności


Co jakiś czas do różnych komisji stopni instruktorskich zgłaszają się osoby z niepełnosprawnościami, które pragną zostać instruktorami ZHP. To dobrze, bo oznacza to, że nie zamykają się w czterech ścianach swoich mieszkań (jak to jeszcze nie tak dawno było), że chcą korzystać z życia – tak jak wszyscy inni ludzie, w tym korzystać z prawa do zrzeszania się (np. w stowarzyszeniu pod nazwą Związek Harcerstwa Polskiego) i – idąc jeszcze dalej – chcą zostać kadrą, instruktorami naszej organizacji.


Zasadniczo nie ma problemu, ponieważ i coraz większa otwartość społeczeństwa, i otwartość harcerstwa sprawiają, że obecność wokół nas osób z niepełnosprawnościami traktujemy po prostu normalnie – takie osoby spotykamy na ulicy, w sklepie, w szkole, dobrze, że także w harcerstwie. Ale nie zawsze rzeczywiście „nie ma problemu”. Bo o ile nie stanowi większej przeszkody w funkcjonowaniu w organizacji i w zostaniu instruktorem ZHP na przykład niedosłuch czy niepełnosprawność ruchowa, to problemy zaczynają się w przypadku zaburzeń o charakterze psychicznym czy niepełnosprawności intelektualnej.

Ostatnie lata pokazują, że coraz częściej zdarzają się przypadki, gdy osoba na przykład z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim pragnie zostać instruktorem. I komisja ma z tym problem. A gdy nałożymy na to rosnącą świadomość swoich praw wśród osób z niepełnosprawnościami (i bardzo dobrze!!!), wówczas komisje (z reguły hufcowe) czują się przyparte do muru. Mają do czynienia z kimś, kto według nich nie powinien zostać instruktorem, bo nie jest w stanie być wychowawcą, ale ta osoba zna swoje prawa, czyta rozmaite dokumenty, więc często z determinacją walczy o swoje, straszy mediami, zarzuca dyskryminowanie, skarży się. I takie właśnie skargi trafiają do Naczelniczki ZHP, a potem do mnie – przewodniczącego KSI przy GK ZHP. A komisja ma problem. Bo może rzeczywiście dyskryminuje i łamie prawo? Bo jak to będzie wyglądało w organizacji wychowawczej z tak piękną historią Nieprzetartego Szlaku? No i jak z tymi mediami – przecież to temat wrażliwy PR-owsko? Słowem: nie wiadomo, co robić.

Tym tekstem chciałbym pomóc komisjom wszystkich szczebli w odpowiedniej pracy z kandydatami na instruktorów – osobami z niepełnosprawnością. W taki sposób, aby nie narazić się na zarzut dyskryminowania, a przede wszystkim wykazać się lojalnością wobec organizacji przy jednoczesnym otwarciu na takie osoby oraz zwykłą ludzką wrażliwość i życzliwość.

Zacznijmy właśnie od tego – od zachowania sensownej równowagi w sprawach dla nas istotnych, bo to jest chyba najtrudniejsze. Nasz główny dylemat polega na wyważeniu pomiędzy prawami osoby z niepełnosprawnością a obowiązkiem zapewnienia naszym wychowankom optymalnych warunków do rozwoju. Bo przecież zostaje się instruktorem nie dla podkładki czy adnotacji w cv, ale po to, aby coś z tymi uprawnieniami robić – aby być wychowawcą. Zatem czy ważniejsze jest prawo osoby z niepełnosprawnością, której rodzaj nie pozwala być wychowawcą, czy dobro dziecka – przede wszystkim jego bezpieczeństwo? Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że dla nas absolutnym priorytetem jest dobro dziecka. A jak to wygląda od strony przepisów?

Punktem wyjścia niech będzie dla nas 2 artykuł Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych, w której znajdziemy taką oto definicję:
 „Dyskryminacja ze względu na niepełnosprawność” oznacza wszelkie formy różnicowania, wykluczania lub ograniczania ze względu na niepełnosprawność, których celem lub wynikiem jest utrudnienie lub uniemożliwienie uznania, korzystania lub egzekwowania wszelkich praw człowieka i fundamentalnych swobód, na równych zasadach z innymi obywatelami, w sferze politycznej, gospodarczej, społecznej, kulturowej, obywatelskiej i innej. Definicja obejmuje wszelkie przejawy dyskryminacji, w tym odmowę racjonalnego dostosowania środowiska do szczególnych potrzeb osób niepełnosprawnych.

Ale jak to się ma do nas? I jakie przepisy warto uwzględnić, gdy mówimy o problemie osób z niepełnosprawnością pragnących zostać instruktorami ZHP?

Proponuję zastosować rozwiązania, które dotyczą zatrudniania osób z niepełnosprawnościami. Dlaczego? Bowiem jeśli tam, przy tak ważnym aspekcie życia, jak aktywność zawodowa, są one wystarczające dla ochrony praw tych osób, to tym bardziej będą mogły mieć zastosowanie do stowarzyszenia i podejmowania się w nim roli wolontariusza.

Myślę tu przede wszystkim o ustawie z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, w której czytamy m.in., że nie stosuje się jej do:
…odmiennego traktowania co do możliwości i warunków podejmowania i wykonywania działalności zawodowej oraz podejmowania, odbywania i ukończenia nauki w zakresie kształcenia zawodowego, w tym w zakresie studiów wyższych, jeżeli rodzaj lub warunki wykonywania danej działalności zawodowej powodują, że przyczyna odmiennego traktowania jest rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym danej osobie fizycznej, proporcjonalnym do osiągnięcia zgodnego z prawem celu różnicowania sytuacji tej osoby…

Kluczowe jest tutaj pojęcie rzeczywistego i decydującego wymagania zawodowego, powtórzone w Kodeksie pracy, w którym znajduje się nawet cały rozdział (IIa) dotyczący równego traktowania w zatrudnieniu. W art. 183b czytamy:
§ 2. Zasady równego traktowania w zatrudnieniu nie naruszają działania, proporcjonalne do osiągnięcia zgodnego z prawem celu różnicowania sytuacji pracownika, polegające na:
1) niezatrudnianiu pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w art. 183a § 1, jeżeli rodzaj pracy lub warunki jej wykonywania powodują, że przyczyna lub przyczyny wymienione w tym przepisie są rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym pracownikowi.

Przełóżmy to na harcerskie podwórko i sytuację otwierania przez KSI próby instruktorskiej przez osobę z niepełnosprawnością. Są tu istotne następujące dwie kwestie:

Po pierwsze – ewentualne nierówne potraktowanie przez KSI musi mieć charakter indywidualny. Nie jest dopuszczalne, aby przyjąć, że niepełnosprawność w ogóle albo jakiś jej rodzaj z definicji wykluczają możliwość starania się o zdobycie stopnia instruktorskiego. To nie może być regułą! Każdy przypadek musi być rozpatrzony odrębnie, co zresztą nie powinno być trudne, bo przecież na tym polega praca komisji, że każdemu zdobywającemu stopień, każdej próbie przygląda się w sposób maksymalnie zindywidualizowany.

Po drugie – należy z rozsądkiem, bardzo świadomie przełożyć na warunki harcerskie pojęcie rzeczywistego i determinującego wymagania zawodowego. W sytuacji zatrudniania pracownika chodzi o branie pod uwagę charakteru zajęcia oraz warunków jego wykonywania. W naszym przypadku będzie chodziło o to, że istotą bycia instruktorem harcerskim jest bycie wychowawcą – działanie wśród dzieci i na rzecz dzieci. Zatem można przyjąć, że dla każdego instruktora immanentny jest pewien zestaw cech, które sprawiają, że powierzone mu dzieci mają zapewnione optymalne, bezpieczne warunki do rozwoju. Myślę tu o odpowiedzialności, umiejętności rozeznania potencjalnych zagrożeń (choćby na ulicy, na drodze), empatii, panowaniu nad emocjami itd.

Napiszę dobitniej, bo jest to chyba najważniejsza informacja tego tekstu: tak, pewne rodzaje niepełnosprawności (np. niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim) mogą powodować, że dana osoba nie posiada cech osobistych niezbędnych dla prawidłowego wykonywania zadań instruktora-wychowawcy, a zatem tym instruktorem być po prostu nie może!

Kiedy pokazuję pewne analogie do przepisów związanych z zatrudnieniem, warto wspomnieć jeszcze o czymś – o racjonalnych usprawnieniach, które oznaczają wszelkie zmiany w pracy lub w środowisku pracy, które są niezbędne w celu umożliwienia osobie z niepełnosprawnością wykonywanie swoich obowiązków zawodowych i czynienie postępów w pracy. Przy czym – to istotne zastrzeżenie – pracodawcy muszą zapewnić takie racjonalne usprawnienia w takim stopniu, aby nie stanowiło to nieproporcjonalnego obciążenia dla organizacji.

Przekładając to na nasze harcerskie działania: komisja stopni powinna w swej pracy dokonywać takich usprawnień czy modyfikacji zasad, które – nie zmieniając zasad merytorycznych oraz wymagań stawianych wszystkim instruktorom – pozwolą osobom z niepełnosprawnością nie tyle ułatwić działanie, ile wyrównać ich szanse. O jakich usprawnieniach mowa? Na przykład o organizowaniu zbiórek KSI w dogodnym miejscu i czasie, doborze do danej osoby formy przedstawienia próby albo odbycia szkoleń (np. tylko ustnego), odpowiednim przygotowaniu strony internetowej komisji, zapewnieniu audiodeskrypcji. Jak widać, nie są to propozycje uciążliwe, zwłaszcza dla tych komisji, które na co dzień funkcjonują w sposób życzliwy, nastawiony na pomoc instruktorom i przyszłym instruktorom. Bo przecież takie udogodnienia, takie życzliwe, indywidualne podejście nie jest konieczne wyłącznie wobec osób z niepełnosprawnościami, ale wobec wszystkich, którzy z jakichś względów (rodzina, praca, przejściowe problemy osobiste) go potrzebują.

Podsumowując: NAJWAŻNIEJSZE JEST DLA NAS DZIECKO! Z tego wynika, że komisje stopni instruktorskich, oceniając kandydatów
na instruktorów, muszą brać pod uwagę ich predyspozycje i ograniczenia, które mogłyby sprawić, że nie będą świadomymi i skutecznymi harcerskimi wychowawcami (czyli instruktorami). Zawsze jednak taka ocena powinna być dokonana przez KSI indywidualnie, z dużym rozmysłem, wrażliwością i empatią. Jednocześnie powinniśmy (w przypadku gdy są to na przykład ograniczenia ruchowe, niedosłuch, niedowidzenie) myśleć o udogodnieniach czy usprawnieniach, które pomogą zdobywać stopień.

I na koniec jeszcze jedna uwaga ogólniejszej natury. Nasz System stopni instruktorskich jest bardzo elastyczny, pozwala odnaleźć się w nim niemal każdemu – w tym sensie, że każdy może opracować naprawdę bardzo indywidualny, dopasowany do swoich doświadczeń i możliwości program próby. Jest tylko jeden warunek – musi on zapewnić realizację wymagań na stopień i osiągnięcie jego idei. I tyle. Nie ma znaczenia, że ktoś jest kapelanem, seniorem, kwatermistrzem czy osobą z niepełnosprawnością. Stopień się zdobywa przez realizację próby doprowadzającej do poziomu przewodnikowskiego, podharcmistrzowskiego czy harcmistrzowskiego. Nie ma tutaj drogi na skróty! A jak ktoś tego nie akceptuje, to przecież nie musi zostawać instruktorem – wychowawcą. Może na przykład zdobywać nowo wprowadzone Miana Kadry Wspierającej.

 


Konsultacja: Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu do spraw Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

0 0 vote
Article Rating
Grzegorz Całek
Grzegorz Całek
harcmistrz | redaktor naczelny CZUWAJ | przewodniczący KSI przy GK ZHP
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Artur Mazurkiewicz
Artur Mazurkiewicz
6 miesięcy temu

Moim zdaniem to jest troche kontrowersyjne czyli co znalazłem “Zatem czy ważniejsze jest prawo osoby z niepełnosprawnością, której rodzaj nie pozwala być wychowawcą, czy dobro dziecka – przede wszystkim jego bezpieczeństwo? Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że dla nas absolutnym priorytetem jest dobro dziecka. A jak to wygląda od strony przepisów?” co autor ma na myśli ?