Felietony Z morza widać lepiej

Dlaczego leśnik* to zło?

Kilka miesięcy temu Główna Kwatera ZHP dopuściła testowanie mundurów galowych w ZHP. Pierwsze egzemplarze tych mundurów powstały, na paru spotkaniach można było zobaczyć druhów, bo z jakiegoś powodu druhny nie palą się do posiadania munduru galowego, prezentujących te mundury. Wzór munduru, nawiązujący do kroju munduru instruktora ZHP z II połowy XX wieku wywołał w pewnych środowiskach falę wesołości, zażenowania i niezrozumienia, a ja chciałbym szerzej napisać, dlaczego cały ten koncept munduru galowego jest zły.

  1. Zacznijmy od początku. Od samej potrzeby posiadania takiego munduru. Skąd to się wzięło? Podobno mundur galowy jest potrzebny na oficjalne spotkania członków władz ZHP z różnego rodzaju oficjelami: od Prezydenta RP przez ministrów, wojewodów, do wójtów i burmistrzów. To nic, że Przewodniczący ZHP hm. Adam Massalski odbierał z rąk Prezydenta RP Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski w zwykłym harcerskim mundurze, to nic, że naczelnik skautów brytyjskich Edward Michael „Bear” Grylls spotykał się w Królową Elżbietą w koszuli skautowej z chustą i jakoś to ani im, ani Prezydentowi RP czy Królowej Elżbiecie godności nie odejmowało. To nic, że poza ZHP, żadna inna organizacja harcerska w Polsce takich problemów nie ma. Jest jakaś część kadry ZHP, która uważa, że nie przystoi iść do wójta ubranym w mundur harcerski. Trzeba mieć mundur galowy.
  2. Nawet gdyby uznać te racje, gdyby przyjąć, że rzeczywiście są
    Mundur wyjściowy starszego chorążego LWP z lat 70 XX wieku
    Mundur wyjściowy starszego chorążego LWP z lat 70 XX wieku
    sytuacje, w których wypada ubrać coś bardziej eleganckiego niż mundur harcerski, to dlaczego wzór dla mężczyzn jest wierną kopią munduru wyjściowego starszego chorążego Ludowego Wojska Polskiego z lat 70. XX wieku? Dlaczego, jeśli już mamy mieć ten mało potrzebny element umundurowania, to ma on być tak przestarzały i brzydki? Dlaczego chcemy koniecznie przypominać kogoś na wzór oficera wojskowego? Dlaczego aspirujemy do tego, by wyglądać jak członek jakiejś służby mundurowej?
    Bo tu zdziwienie. Jakby to obrazoburczo nie brzmiało – jesteśmy cywilami. Tak! Nie jesteśmy członkami żadnej organizacji paramilitarnej, kościelnej ani służby mundurowej. Jesteśmy członkami porządnej, pozarządowej, świeckiej organizacji, zajmującej się wychowaniem dzieci. Więc po co mamy w ubiorze przypominać żołnierza?
  3. I to jest właśnie kolejny powód, dla którego przyjęty wzór jest zły. Osoba ubrana w ten mundur udaje kogoś innego niż jest. Udajemy takich jakby trochę oficerów zajmujących się szkoleniem małych żołnierzy. A to nieprawda! Nie jesteśmy kadrą korpusu kadetów, więc po co mamy wyglądem przypominać jakiegoś chorążego. Jeśli już potrzebujemy ubioru bardziej wyjściowego, to dlaczego nie może mieć on charakteru takiego jak nasza organizacja? Dlaczego nie możemy mieć ubrania, który pokazuje jacy jesteśmy, a nie podszywającego się pod służby, którymi nie jesteśmy? Dlaczego dorośli ludzie chcą udawać kogoś, kim nie są?
  4. Padnie argument, że tradycja. Że przecież już przed wojną były takie mundury i po wojnie, aż do lat 90. XX wieku. No były. Ale się skończyły. Przeminęły. Przeminęły jak sienniki wyparte przez materace, jak pompowane materace wyparte przez karimaty, jak dwa koce wyparte przez śpiwory. Dlaczego mamy wracać do wzorów sprzed 40 lat? Idąc takim tropem myślenia, wojsko polskie powinno chodzić w granatowych frakach z karmazynowymi kołnierzami i białymi wyłogami (piechota) lub wyłogami w kolorze pułku (kawaleria). A hełm wojskowy zamiast z kevlaru powinien być wykonany ze stali i najlepiej z grzebieniem. Mamy XXI wiek, w nim powinna być zakorzeniona nasza organizacja, zarówno w tym co robimy i jak wychowujemy, i również jak się ubieramy. Jeśli potrzebujemy munduru galowego, jeśli naprawdę go potrzebujemy, to niech będzie to ubiór dorosłego człowieka z pierwszej połowy XXI wieku, a nie z drugiej połowy XX wieku.
  5. A jak jesteśmy przy tradycji. Instruktorzy ze środowisk podkreślających w PRL wychowawczy charakter organizacji celowo unikali zakładania mundurów galowych i olimpijek. U schyłku PRL był wyraźny podział na „harcbeton”, ubierający galówki, odległy od spraw zwykłego harcerza i żyjący w swoim biurokratyczno – ideologicznym świecie i instruktorów liniowych, z premedytacją ubierających mundury harcerskie, zajmujących się przede wszystkim rozwijaniem metody harcerskiej i przywracaniem tradycyjnych harcerskich wartości. Modne było wówczas nienoszenie galówek. Jeśli już chcemy kultywować tradycje, to o tym dziedzictwie mundurowym też warto pamiętać.
  6. Mogę zakładać, że taki mundur, złożony z marynarki i spodni, pewnie będzie kosztował w sumie kilkaset złotych. Nie uda nam się zrobić marynarki w cenie marynarki z H&M, bo nie będziemy mieli takiego zbytu, a co za tym idzie nie będziemy szyć tych marynarek masowo. Mówimy o produkcji rzędu kilkudziesięciu sztuk rocznie, bo pewnie tylu instruktorów może będzie potrzebowało ubioru galowego. Jeśli będzie miał dobrze leżeć i dobrze wyglądać, to niestety nie da się takiego ubioru uszyć tanio. Co to powoduje? Że pewnie nie każdego będzie stać na ten nowy mundur albo nie każdy uzna, że warto wydawać tyle pieniędzy na rzecz, którą ubierze się dwa razy w roku. I w efekcie na spotkaniach u burmistrza zaczną pojawiać się druhowie (bo ciągle nie wiem dlaczego druhny nie mają parcia na galówkę) w mundurach galowych i w zwykłych. Komunikacyjnie jakoś nam się to zacznie rozłazić. Czy te dwie osoby są z tej samej organizacji? Dlaczego jeden wygląda jak mały oficerek a drugi jak porządny harcerz? A co jeśli galówkę założy instruktor niższy rangą, bo jakiś stary instruktor uzna, że nie interesują go przebieranki? I wtedy ten młodszy wygląda jak oficer, a kim jest ten starszy?
  7. Może się zdarzyć coś jeszcze gorszego. Jakiś nadgorliwy komendant poleci instruktorom zakupić mundury galowe. Skoro jest taki mundur w regulaminie – to proszę go sobie kupić, bo na naszych spotkaniach spotykamy się wyłącznie w mundurach galowych. Jeszcze wyżej postawimy próg wejścia do harcerstwa, w jeszcze trudniejszej sytuacji postawimy instruktorów, którzy mają inne wydatki w życiu.

Ostatnia rzecz. Co ten mundur tak naprawdę zmienia? Czy od niego polepszy się jakość pracy wychowawczej Związku? Czy partnerzy społeczni, ci osławieni wójtowie i burmistrzowie, będą nas bardziej szanować, rozumieć, chcieć nam pomagać? Czy w tym mundurze będziemy lepszymi instruktorami? Czy podniesie on poziom kształcenia, programu, rozumienia metody harcerskiej? Nie? To po co on nam?

Czuwaj – Ahoj!

 

* Leśnik – to potoczne określenie munduru galowego instruktora ZHP, z lat 90 XX wieku, kiedy to mundur ten przypominał ubranie służbowe pracowników Lasów Państwowych.

0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Bogdan
Bogdan
1 miesiąc temu

Zgadzam się, że nie ma sensu mundur galowy. Co najwyżej 4 żywioły mogłoby sprzedawać materiał na spodnie w kant i przydałaby się cieńsza koszula nad czym chyba się pracuje.
Zastanawia mnie w tym kontekście kwestia olimpijki instruktorskiej wodnej i czapki garnizonowej. Ja z Warszawy widzę gorzej, ale czy istnieje konieczność wyróżniania się takim strojem?