Rożności

O systemie na marginesie zjazdu nadzwyczajnego

A gdyby tak zostawić na boku dyskusję na temat słuszności (lub braku słuszności) zwoływania 41 Zjazdu Nadzwyczajnego ZHP? Padło już wiele argumentów, a podczas samego zjazdu i wraz z jego rezultatami pojawi się ich jeszcze więcej – na ocenę przyjdzie czas.

Gdyby tak przez chwilę nie zastanawiać się nad tym, dlaczego akurat teraz i czy powody są wystarczające – wówczas można byłoby zastanowić się nad zmianą, która umożliwi Związkowi osiągnięcie wyższego poziomu dyskusji i podejmowania decyzji. Sam pomysł nie jest nowy, a pośrednio bierze się z obserwacji przedzjazdowej dyskusji w internecie – instruktorzy ZHP domagają się poważnych argumentów i odpowiedzialności za decyzje, w tym również odpowiedzialnego korzystania ze statutowych uprawnień. Elektroniczne media zdemokratyzowały ZHP – każdy ma możliwość (już nie tylko prawo) uczestnictwa w dyskusji, a siła argumentacji może mieć większe oddziaływanie niż formalny autorytet związany z funkcją.

W jaki sposób wiąże się to z obecną dyskusją zjazdową? Otóż uczestnikom dyskusji w harcerskim internecie oraz podczas instruktorskich spotkań brakuje argumentów. Zwyczajnie ich nie ma. Dlaczego teraz i z jakiego powodu? No właśnie – nie wiadomo. To nie idzie w parze z demokracją uczestniczącą, której oczekują instruktorzy i w której świetnie się odnajdują. Skoro nie zawsze da się uzyskać odpowiedni poziom argumentów oddolnie, można pomyśleć o takiej zmianie, która zniweluje ten słaby punkt w działaniu naszej organizacji. Do rzeczy.

RÓWNOWAGA

Statut ZHP i żaden inny akt prawa wewnętrznego nie określają konsekwencji wobec organów zwołujących albo wnioskujących o zwołanie zjazdu nadzwyczajnego. Inspiracji można poszukać w powszechnie obowiązujących przepisach dotyczących referendów lokalnych. Dlaczego akurat tam? Często z dumą mówimy, że struktura ZHP jest analogiczna do samorządu terytorialnego, opiera się na tych samych, zdrowych podwalinach działania oddolnego i zasadzie pomocniczości. Korzystajmy jeszcze pełniej z tej inspiracji!

Np. art. 67, ust. 3 Ustawy o referendum lokalnym (Dz. U. 2000 Nr 88 poz. 985) mówi:
„Jeżeli w ważnym referendum o odwołanie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), przeprowadzonym na wniosek rady gminy z innej przyczyny niż nieudzielenie absolutorium, przeciwko odwołaniu wójta (burmistrza, prezydenta miasta) oddano więcej niż połowę ważnych głosów, działalność rady gminy ulega zakończeniu z mocy prawa”.

Innymi słowy: w tej sytuacji rada gminy, która rozpisała referendum, traci mandaty i muszą odbyć się nowe wybory do rady.

Jak mogłoby to zadziałać w ZHP? W przypadku zjazdu zwołanego w celu odwołania którejś władzy naczelnej (i ponownego wyboru), kiedy zjazd (delegaci) nie podejmie jednak decyzji o odwołaniu, automatycznie wygasa mandat tego, kto zjazd zwołał z własnej inicjatywy lub tych, którzy wnioskowali.

Żeby zwiększyć sens takiego rozwiązania, należałoby wejść w szczegóły, np. opisać zagadnienie zgodnie z funkcjonującymi pionami (rodzajami) władz ZHP:
– pion wykonawczy: komendy chorągwi mogą wnioskować o zjazd nadzwyczajny w celu odwołania i wyboru Naczelnika oraz Głównej Kwatery,
– pion stanowiący: rady chorągwi mogą wnioskować o zjazd nadzwyczajny w celu odwołania i wyboru Przewodniczącego oraz Rady Naczelnej,
– pion rewizyjny: chorągwiane komisje rewizyjne mogą wnioskować o zjazd nadzwyczajny w celu odwołania i wyboru CKR,
– pion sądów harcerskich: sądy harcerskie chorągwi mogą wnioskować o zjazd nadzwyczajny w celu odwołania i wyboru NSH.

Jeżeli zjazd nie odwoła np. Naczelnika i Głównej Kwatery, to w co najmniej 1/3 chorągwi (tych, które wnioskowały o ich odwołanie) odbędą się nowe wybory komendantów i komend chorągwi. Analogicznie dla władz stanowiących, rewizyjnych i sądowniczych.

Co w przypadku, kiedy któryś z organów władz zwołuje zjazd z własnej inicjatywy? Na przykład Centralna Komisja Rewizyjna zwołuje zjazd w celu odwołania i wyboru Przewodniczącego oraz Rady Naczelnej ZHP. Jeśli zjazd nadzwyczajny ich nie odwołuje, wtedy automatycznie porządek obrad uzupełnia się o ponowny wybór CKR-u, bo temu, który wnioskował, wygasły mandaty. I tak dalej.

Jeżeli delegat bądź grupa delegatów wchodzi na zjazd z zamiarem „obrony”, tzn. głosowania przeciwko odwołaniu konkretnej władzy, może już zastanawiać się, na kogo zagłosować w nowych wyborach tej władzy, która zjazd zwołała.

Uważam, że tego rodzaju usankcjonowanie zjazdów nadzwyczajnych miałoby sens. Nie tylko dlatego, że tak jest w samorządzie terytorialnym. Również z innych przyczyn, o których dalej.

KONSTRUKTYWNE WOTUM NIEUFNOŚCI

To kolejna analogia do przepisów prawa obowiązujących w wielu krajach. Przechodząc od razu do ZHP: Zjazd nadzwyczajny zwoływany w celu odwołania jakiejś władzy mógłby być zwołany wyłącznie w sytuacji, kiedy wnioskujący lub zwołujący przedstawiłby kandydata bądź kandydatów do tej władzy, którą chce odwołać. Inaczej zjazd nie mógłby być zwołany.

To miałoby sens, ponieważ dałoby pole konstruktywnej zmianie: chcemy zmiany, ponieważ ten i ten pracował źle, ale mamy też tego i tego, który na pewno zrobi to lepiej. Z otwartą przyłbicą, transparentnie i odpowiedzialnie, z gotowością do uczestnictwa w dyskusji.

Jeżeli zjazd nadzwyczajny odwoła daną władzę, to ten zgłoszony przy zwoływaniu zjazdu staje się pełnoprawnym kandydatem, bierze czynny udział w wyborach. Jeżeli zjazd nie odwoła, to działa wtedy mechanizm opisany w poprzedniej części artykułu. To też należy dopracować w szczegółach, np. kiedy i w jakim terminie można zgłaszać inne kandydatury.

To zagadnienie dobrze ilustruje pierwsze zdanie z Wikipedii na temat konstruktywnego wotum nieufności:
„(…) rodzaj wotum nieufności, zabezpieczający przed pochopnym odwołaniem rządu przez parlament i tym samym zabezpieczający przed destabilizacją systemu politycznego”.

UZASADNIENIE

To jest oczywiste i powiązane z punktem wyżej. Chcę zwołania zjazdu, to staram się sensownie to uzasadnić. W obecnym stanie prawnym nie ma takiej konieczności i niestety mozolnie tworzona kultura organizacyjna nie wypełnia tej luki. Szkoda.

REPREZENTATYWNOŚĆ

Brak wymogów co do liczby reprezentowanych członków ZHP woła wręcz o pomstę do nieba. Wymóg uzyskania wniosków 1/3 komend chorągwi to wyraźny przejaw polityki udzielnych państewek, o której chyba wszyscy chcielibyśmy zapomnieć.

Dlaczego? Ponieważ, teoretycznie, zjazd nadzwyczajny mogą zwołać komendy chorągwi najmniejszych i ma to taki sam skutek, jak gdyby były to chorągwie największe. A skutki takiej operacji są równe dla wszystkich.

Przykład: Zjazd zwołuje się na wniosek komend chorągwi Opolskiej, Lubelskiej, Ziemi Lubuskiej, Zachodniopomorskiej, Kieleckiej i Podkarpackiej. Według danych o liczebności użytych do naliczenia składek za III kwartał chorągwie te mają łącznie 18 170 członków ZHP, 16,59% całej organizacji (109 540 osób), czyli dokładnie 1/6, a nie 1/3.

Drugi przykład: Zjazd zwołuje się na wniosek komend chorągwi Stołecznej, Śląskiej, Wielkopolskiej, Łódzkiej, Krakowskiej i Kujawsko-Pomorskiej. Chorągwie te mają łącznie 62 905 członków ZHP, czyli 57,43% całej organizacji.

Zjazd nadzwyczajny zwołany – czysto hipotetycznie – w takich dwóch układach jak powyżej – stawia całą organizację przed tymi samymi konsekwencjami. 16,59% = 57,43%. Jest to mało czarująca magia Statutu ZHP.

Wymóg 1/3 komend chorągwi potrzebnych do zwołania zjazdu nadzwyczajnego nie ma nic wspólnego z reprezentacją członków ZHP również w przypadku, kiedy komendy formułują i przyjmują swoje wnioski po cichu, bez konsultacji z delegatami na zjazd oraz hufcami tworzącymi te chorągwie.

Może warto iść nad zmianą statutu w tym kierunku, aby dodatkowym minimum potrzebnym do zwołania zjazdu przez „teren” było reprezentowanie np. 1/3 albo 1/2 wszystkich członków organizacji? To również jest rozwiązanie sprawdzone – to system tzw. podwójnej większości obowiązujący w Unii Europejskiej.

INNE SKUTKI ZWOŁANIA ZJAZDU

Zjazd nadzwyczajny to spory wydatek. Zjazd 4-dniowy jest oczywiście droższy od 3-dniowego albo 2-dniowego. Ale nawet przy 1-dniowym są pewne koszty, które organizacja musi ponieść. To zawsze będzie minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych, a przy zjeździe 4-dniowym suma pewnie zamknie się w widełkach 150–200 tys. zł. Dużo w sytuacji, kiedy nikt nie ma obowiązku uzasadnienia chęci zwoływania zjazdu. To kolejny argument za tym, że zmiany systemowe są potrzebne.
W skrajnie niekorzystnej sytuacji będzie tak: ZHP wyda na zjazd ok. 100 tys. zł, a nikt nigdy nie dowie się, jakie przesłanki merytoryczne stały za zwołaniem zjazdu ani kto weźmie na siebie odpowiedzialność za jego zwołanie.

* * *

W kilku internetowych dyskusjach padł argument, że potrzebne są zmiany w Statucie ZHP. Tym razem zgadzam się z tymi głosami i chętnie wezmę udział w dyskusji nad takimi zmianami. Oby tylko w kierunku większej jawności i poszanowania demokracji uczestniczącej.

 

Zobacz cały numer: CZUWAJ 10/2019

Avatar
Paweł Chmielewski
harcmistrz | były skarbnik ZHP

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o