Rożności

Najważniejsze dylematy


Odbywający się w drugiej połowie maja 42 Zjazd Związku Harcerstwa Polskiego podjął kilka istotnych decyzji, które będą miały wpływ na pracę organizacji przez długie następne lata. Jedna z nich, pewnie najważniejsza, dotyczy sprawy fundamentalnej, czyli Przyrzeczenia Harcerskiego (a także 1 pkt. Prawa Zucha).

Zjazd dopuścił używanie drugiej, alternatywnej roty przyrzeczenia, gdzie zamiast określenia „..służba Bogu..” jest sformułowanie „stać na straży harcerskich zasad”. Ponieważ znaczną część obrad zjazdu mogłem obserwować nie tylko z kanapy, ale także na sali obrad, postanowiłem podzielić się tu krótką refleksją. Bezpośrednim powodem czy pretekstem stała się zasłyszana opinia, że ZHP, powracając kiedyś do Przyrzeczenia w jego najbardziej tradycyjnej wersji, okazał się cyniczny, bo chodziło jedynie o to, aby znaleźć się w skautingu. No nie! W ciągu minionych 30 lat było wiele możliwości, aby poznać historię własnej organizacji. Z tym jednak jest kiepsko. A w ostatnim okresie kiedy „ważniejszy” jest „ruch”, świadomość własnej tożsamości staje się w ZHP coraz bardziej mizerna a czasami wprost wstydliwa. Dotyczy to między innymi okoliczności powrotu ZHP jako jedynej organizacji polskiego harcerstwa do WOSM i WAGGGS.

Zatem uznaję za potrzebne przypomnieć, że tradycyjne Przyrzeczenie Harcerskie zawierające „służbę Bogu, Polsce i bliźnim” zostało przywrócone przez Zjazd ZHP w Bydgoszczy w 1990 r. Był to wyraz zgodnej woli delegatów, w tym szaroszeregowych bohaterów, przedstawicieli środowisk społecznych i był po prostu oczekiwanym znakiem powrotu do korzeni wychowawczych harcerstwa. Przyjęta została też druga, alternatywna rota Przyrzeczenia (,,dążyć do Prawdy i Sprawiedliwości”). Zjazd odbywał się w czasie pokojowej rewolucji w Polsce, w okresie ogólnego entuzjastycznego przekonania, że w wielu wypadkach drogą do naprawy Rzeczypospolitej może być powrót do korzeni.

Trzeba zauważyć, jaką rolę wówczas pełniła religia, wiara i kościół katolicki, który w latach PRL niemal powszechnie uznawany był za tę instytucję, która była ostoją wolności. Warto też pamiętać o bardzo dużym zaangażowaniu przedstawicieli Kościoła w procesy zmian w harcerstwie. Z jednej strony, jeszcze w 1989 r., sekretarz generalny Episkopatu Polski apelował do władz państwowych o rozwiązanie ZHP, z drugiej strony ZHP miał olbrzymią życzliwość i zrozumienie dla przemian w organizacji ze strony ówczesnego Prymasa Polski. Podkreślam to, bowiem po trzydziestu latach Kościół przeżywa głęboki kryzys, choćby w zakresie religijności młodzieży, gdzie na przykład odsetek regularnie uczestniczących w praktykach religijnych w ostatnich 30 latach zmniejszył się z 69 do 23 procent (wg CBOS). Nie mnie oceniać przyczyny tego stanu.

Od czasu przełomu, kiedy tylko pojawiły się możliwości, rozpoczęliśmy proces, który miał doprowadzić do formalnego powrotu ZHP do organizacji skautowych. Co zrozumiałe – wiązało się to z koniecznością poddania się ocenie a także dokonania najważniejszych zmian dostosowujących nasz Statut do wymogów WOSM i WAGGGS. Zmiany dotyczyły demokratycznego charakteru Związku, jego apolityczności, kadencyjności władz oraz stosowania fundamentalnych zasad ruchu skautowego w pracy wychowawczej. Ponieważ o przyjęcie do skautingu wystąpiły też inne polskie organizacje harcerskie, bardzo istotny okazał się wymóg praktycznego braterstwa skautowego, w czym miała pomóc federacja polskiego harcerstwa.

Lata 1990–1995 były czasem intensywnych emocjonalnych zmian, których często nie rozumiała część kadry instruktorskiej, opinia publiczna, kolejne rządy. W wielu sytuacjach byliśmy sami. Co prawda uzyskaliśmy protektorat prezydenta Lecha Wałęsy (był wówczas protektorem tylko jednej organizacji – ZHP), ale do możliwości prowadzenia w państwie normalnej pracy harcerskiej było bardzo daleko.

W przypadku ZHP problem Przyrzeczenia dotyczył nie tyle istnienia drugiej alternatywnej roty, co jej treści, która według Komisji Konstytucyjnej WOSM nie spełniała skautowych zasad.

Kiedy „wynegocjowaliśmy”, że w ZHP, w drodze wyjątku, dopuszczalna będzie druga rota, zaczęły się długie negocjacje, w których ważną rolę spełniała będąca wybitną instruktorką harcerską ale też anglistką, hm. Hanka Zawadzka. Poszukiwane było takie sformułowanie, które z jednej strony będzie według nas zrozumiałe dla harcerek i harcerzy, a z drugiej uzyska akceptację władz światowego skautingu.

Ostatecznie okazało się to wtedy niemożliwe. Wiele z kolejnych wersji zostało odrzuconych i wówczas ZHP podjął decyzję, że… zrezygnuje z obowiązującego alternatywnego Przyrzeczenia. Zjazd Nadzwyczajny w Poznaniu, w czerwcu 1995 r., wśród kilku istotnych decyzji prawie jednomyślnie postanowił zaakceptować, że w ZHP obowiązywać będzie tylko jedna rota Przyrzeczenia ze „służbą Bogu, Polsce i bliźnim”.

Tym samym zakończył się okres zmian statutowych i ZHP, ostatecznie jako jedyna organizacja polskiego harcerstwa, został przyjęty do WOSM i WAGGGS. Kiedyś warto napisać kilka słów o tym, dlaczego tylko ZHP ponownie znalazł się w skautingu (formalnie 17 stycznia 1996 r.). Tutaj wyjaśnię tylko w największym skrócie, że ZHR nie zaakceptował żadnej oczekiwanej przez WOSM i WAGGGS formy federacji, porozumienia lub tp. W tamtym okresie była bowiem możliwość utworzenia reprezentacji kilku organizacji, która mogła jednak skupiać związki, między którymi istniałyby istotne różnice wychowawcze. Takich, wystarczających, fundamentalnych różnic między ZHP i ZHR władze skautowe, pomimo starań, nie dostrzegły.

Rezygnacja z alternatywnego Przyrzeczenia (i zmiany 1 punktu Prawa Zucha), była olbrzymim wyzwaniem dla Związku Harcerstwa Polskiego. Przede wszystkim uznano za konieczne opracowanie komentarza do Prawa i Przyrzeczenia, a także opisanie harcerskich ideałów wychowawczych. ZHP uznawał bowiem, że jest możliwe, aby do organizacji wstępowali także ci młodzi ludzie, którzy nie utożsamiają się z konkretną religią. Praca ta miała być prowadzona przez powołane komisje: katolicką i prawosławną wraz z kapelanami tych wyznań. Powstać miał również podobny zespół dla reprezentacji ewangelików. Naczelnik ZHP powołał także pełnomocnika do spraw drużyn żydowskich. Najważniejszą jednak rolę miał odgrywać zespół wychowania duchowego i religijnego.

Wypada mi napisać, że część zamiarów i oczekiwań ówczesnych władz ZHP i całego Związku okazała się niemożliwa do spełnienia.

Kiedy 42 Zjazd ZHP zdecydował o ponownym wprowadzeniu drugiej roty Przyrzeczenia Harcerskiego, miało to miejsce prawie 30 lat po tamtych historycznych decyzjach. Jakże wiele się zmieniło. W skautingu, w wielu organizacjach, nawet w tradycyjnej organizacji brytyjskiej, wprowadzono druga rotę Przyrzeczenia. Wiele się zmieniło w ZHP a przede wszystkim w otaczającym nas społeczeństwie, bo nie żyjemy przecież na bezludnej wyspie.

Wprowadzone aktualnie zmiany są bardzo ważne dla całej organizacji i jej sojuszników. Otwierają nowe drogi do harcerstwa i stanowią olbrzymią szansę na rozwój Związku.

 

PS:
Upatruję pewną symbolikę w tym, że 30 lat to więcej, niż ma wybrana na zjeździe nowa naczelniczka hm. ZHP Martyna Kowacka. A nowy przewodniczący hm. Krzysztof Pater wówczas przewodniczył nadzwyczajnemu zjazdowi w Poznaniu. Życzę im, aby wraz ze współpracownikami umieli budować Związek na miarę dzisiejszych oczekiwań młodych ludzi, rodziców, społeczeństwa. Niektóre z doświadczeń ostatnich dziesięcioleci zapewne będą chcieli i potrafili wykorzystać.

4.3 4 votes
Article Rating
Ryszard Pacławski
harcmistrz | naczelnik ZHP w latach 1990–2000
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments