Program i metoda

Jedźcie do lasu

Jak głosi legenda, a ponoć w każdej jest jakieś ziarenko prawdy, na przeszło dekadę przed rokiem 2010 (a więc jeszcze w XX wieku) środowisko 8 Kieleckiego Szczepu Drużyn Harcerskich i Zuchowych im. Zawiszy Czarnego, którym wówczas kierowałem, po jednorazowej przygodzie z obozem w bazie harcerskiej, podjęło decyzję o zorganizowaniu samodzielnego, tradycyjnego leśnego obozu. Nie był to jednak obóz oderwany całkowicie od cywilizacji. Usytuowany był przy małym domku koła łowieckiego (do domku doprowadzony był prąd niezbędny dla organizacji zaplecza kuchennego). Całą resztę terenu stanowił sosnowy las, w którym powstały dwa podobozy i kolonia zuchowa. To wtedy w szczepie zaczął się klarować pomysł na tego typu formę obozowania. Wtedy też zaczęliśmy gromadzić sprzęt obozowy, który jest do dzisiaj wykorzystywany przez moich następców.

Po pierwsze, organizowanie obozu w istniejących bazach, z asfaltowymi alejkami, świecącymi w nocy lampami, murowanymi sanitariatami czy też z siatką okalającą teren, mija się, moim zdaniem, z celem i istotą harcerstwa. Skoro mamy bowiem wychowywać młodego człowieka poprzez stawianie mu wyzwań, kontakt z przyrodą, poprzez przygodę, służbę i uczenie go zwykłej życiowej zaradności, to powinniśmy stworzyć mu ku temu możliwości. Ktoś powie, że te wszystkie cele można realizować także w bazie. Można, ale na tych „leśnych” robi się to w sposób naturalny i w sposób pośredni… Bo jak mamy uczyć młodego człowieka hartu ducha czy szacunku i miłości do przyrody, gdy zawieziemy go z domu, w którym mieszka, do innego domu (wybudowanego na przekór naturze w jakimś lesie), w którym spędzi on dwa lub trzy tygodnie w „przyjaźni” z gniazdkiem elektrycznym, bieżącą ciepłą wodą w „opłytkowanych” sanitariatach? Obóz leśny daje nam szansę na kształtowanie hartu i na miłość do przyrody, bo młody człowiek pojawia się w pustym lesie i tam własnymi rękoma buduje swoje „brezentowe miasteczko”, które w przeciwieństwie do tych z fundamentami zniknie z tegoż lasu po obozie, pozostawiając teren w takim stanie, w jakim go harcerze zastali przed obozem. To w trakcie tradycyjnego obozu będzie on miał możliwość podpatrywania przyrody z jej urokami, to tam można uczyć harcerzy tropów zwierząt, bo te zwierzęta po prostu obok obozu będą przechodzić.

Wielkie znaczenie wychowawcze na obozach organizowanych w lesie ma to, że otaczający harcerzy świat zbudowany jest przez nich samych i przez nich samych jest częściowo obsługiwany. Nie będzie pewnie oczywistą oczywistością, że na przykład zajęcia z pionierki organizowane na obozach w bazach są li tylko elementem programu, który nie zawsze czemuś oprócz programu służy (bo w domku jest i metalowe łóżko, i metalowa szafka, i porcelanowy zlew), a te robione na obozach tradycyjnych mają swoje znaczenie praktyczne. Bo jeśli nie zrobisz sobie pryczy, półki, stołu, nie wybudujesz kuchni czy nie postawisz namiotu stołówkowego, to będziesz miał realny problem… Dodatkowo budujemy (a następnie możemy rozebrać) tylko to, co będzie nam na obozie potrzebne, ucząc młodych ludzi oszczędności i ekologicznego spojrzenia na otaczający nas świat. To podczas takich zajęć uczymy harcerzy zaradności i współdziałania zastępów, bo namiot (zazwyczaj już stojący na terenie bazy) ktoś w leśnym obozie musi samodzielnie postawić. I oprócz tego własnego brezentowego „domu”, ktoś musi zbudować: kuchnię, namioty sanitarne, bramy, latryny itd., itd. A dodatkową atrakcją jest to, że takowe dwu- trzytygodniowe miasteczko można postawić w dowolnym, udostępnionym harcerzom miejscu, pozwalając młodzieży poznać różne zakątki Polski… A domku z fundamentami lub fundamentowej podstawy pod NS nie przeniesiemy… Oprócz tego nasz „leśny” obóz jest zbudowany z materiałów naturalnych, wtapiających się w przyrodę. Tak jak wspomniałem wyżej, obóz w bazie nie da nam wrażenia bliskości przyrody i bezpośredniego z nią obcowania. Zupełnie inaczej słychać otaczający las z namiotu, a inaczej z piętrowego łóżka w ceglanym domku. Inaczej słychać tę samą harcerską piosenkę, gdy wokół panuje ciemność lasu, a inaczej, gdy siedzimy w „betonowym” amfiteatrze na drewnianych ławkach….

Obóz „leśny” to także wyzwanie dla kadry, która musi go zaplanować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, rozwiązując wiele problemów związanych np. z lokalizacją i logistyką. W trakcie przygotowań musimy złożyć wizytę w gminie, u leśniczego, w miejscowej straży pożarnej, w ośrodku zdrowia, na posterunku policji czy u miejscowego proboszcza. Takie wizyty dają niebywały bonus uczenia w działaniu, gdy trzeba później już w „cywilnym życiu” załatwić coś w urzędach. Obóz „leśny” to znakomita szkoła planowania życia czasem bez prądu, planowania zakupu żerdzi, sposobu zaopatrzenia w żywność, w wodę, wywozu nieczystości itd. W stałej bazie tego nie mamy. Podpisujemy umowę… i wszystko ktoś załatwia za nas. A jeśli mamy wychowywać i kształtować i siebie, i podległą nam harcerską młodzież, to właśnie taki „leśny” obóz stanowi prawdziwy i praktyczny sprawdzian liderskich kwalifikacji jego kadry oraz pozwala nam na dużo większą inwencję. Obozowanie w bazie nas w tym ogranicza. Dlatego mój dawny szczep organizuje od lat samodzielne obozy w lesie.

 

CZUWAJ 4/2019
Avatar
Piotr Prokop
harcmistrz | wiceprzewodniczący KSI przy GK ZHP

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LidkaKasia Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Ten artykuł jest wart przeczytania, ale przedstawia tylko jeden punkt widzenia bardzo przechylony na poczet strony obozów leśnych. Oczywiscie widzę wiele zalet takiego obozu i zawsze w moich marzeniach tlił się obraz takiego obozu gdzie starsi i młodsi harcerze stawiają obóz od podstaw. Zawsze gdy myślałam AAAA w tym roku zrobię obóz od podstaw! No ale… u mnie w srodowisku nie ma tej tradycji. Wydawało mi się, po prostu że nie mam do kogo się zwrócić o pomoc i radę jak to wykonać. W zasadzie nigdy nie wpadłam na pomysł aby wykorzystać takie rozwiązanie jak obóz obok już jednego tylko gotowego budynku. Wydaje mi się że jeśli tej tradycji nie ma w środowiskach warto właśnie próbować stopniowo swoich sił i etapów stawiać sobie wyzwania. Brakowało mi to opisu jak zacząć, ile kadry… Czytaj więcej »

Lidka
Gość
Lidka

W moim hufcu powstała broszura z opisem doświadczeń od strony organizacyjnej jak sie za to zabrać. Jest tam pominięty element programowy i pracy z drużyną w ciągu roku żeby ją przygotować do takiego obozowania, ale mamy zamiar to po wakacjach dołączyć. W razie zainteresowania możemy się podzielić. Kontakt do mnie lidia.kitaj@zhp.net.pl