Program i metoda

Dobre harcerstwo = atrakcyjne harcerstwo?

Często mówi się, że harcerze głosują nogami. To oczywiście prawda, jeśli zbiórki by im się nie podobały, nie przychodziliby na nie, ale czy to powinno nam wystarczyć? Czy dla spokoju ducha wychowawcy wystarczy świadomość, że „robione przez niego harcerstwo” jest atrakcyjne? Pokutujące wśród ogromnej rzeszy instruktorów ZHP przeświadczenie, że chodzi tylko o to, żeby zbiórki były po prostu fajne, a harcerze, harcerze starsi i wędrownicy przede wszystkim dobrze się bawili, jest mitem o ciężarze gatunkowym grzechu.
Pogoń za tym, co błyszczące, kolorowe i nowoczesne, jest cechą naszych czasów, szczególnie dla tych, co – jak mawiał mój profesor – czasy „ustroju słusznie minionego” znają tylko (jeśli w ogóle) z opowieści. Współczesne harcerstwo siłą rzeczy również wpisuje się w tę tendencję. O ile jednak nie ma nic złego w profesjonalizmie formy naszych działań, o tyle przysłonienie, a nawet zastąpienie nią treści jest już niewybaczalnym wypaczeniem.

Nie bez powodu w misji ZHP nie ma ani jednego słowa o tym, że mamy być najlepszymi animatorami wolnego czasu dzieci i młodzieży na rynku. Celem naszych działań jest i zawsze powinno być wychowanie. Nie dobra zabawa i nawet nie nauka nowych rzeczy, a właśnie wychowanie, czyli wspieranie we wszechstronnym rozwoju i kształtowaniu charakteru. Dlatego na wstępie wyznaczamy cele i zamierzenia, a później dopisujemy do nich konkretne zadania (w przypadku programu pracy) lub przebieg zajęć (w przypadku konspektów zbiórek). Obrazowo mówiąc: najpierw decydujemy, co zamierzamy zjeść, a dopiero później – jak to przyrządzić i na czym podać.

Układając program pracy drużyny na nowy rok harcerski, zastanów się w pierwszej kolejności, czego twoi podopieczni potrzebują, a dopiero w dalszej – jak im to skutecznie i atrakcyjnie zapewnić. Dobrym sposobem może być poprzedzenie planowania pracy rzetelną analizą sytuacji poszczególnych osób i ułożenie/ewaluacja prób na stopnie oraz sprawności indywidualnych. Z dobrze poznanymi potrzebami harcerzy, ujętymi w formie konkretnych zadań, łatwiej będzie twoim zastępowym skomponować z nich poszczególne zbiórki zastępów, a tobie uzupełnić je treściami cennymi dla całej drużyny. Podobną operację warto powtórzyć przy pisaniu konspektów zbiórek. Najpierw przejrzeć zadania z otwartych prób i wybrać współodpowiedzialnych za dane wydarzenie, a następnie określić cele intelektualne (jaką wiedzę należy przy okazji danego tematu przekazać), psychomotoryczne (jakich umiejętności należy przy okazji danego tematu nauczyć) i motywacyjno-emocjonalne (jakie postawy można przy okazji danego tematu wzmocnić).

Czy można to wszystko osiągnąć bez porządnego planu, robiąc „na czuja” to, czego nauczyli nas nasi wychowawcy? Wychować przez zbiór przypadkowych, choćby i najlepszych działań, to tak, jakby się przygotowywać do egzaminu na kucharza, uczęszczając na losowo wybrane lekcje i przerabiając losowo wybrane rozdziały podręczników. Czegoś się człowiek w ten sposób nauczy, ale bez kompleksowego ujęcia traci właściwą perspektywę i nawet to, co rzeczywiście umie, może okazać się zawodne. Jak bowiem na zaliczenie dań mącznych przyrządzić pierogi ze szpinakiem, jeśli się wcześniej pominęło dania z warzyw?

Przed „rozkminianiem” potrzeb każdej powierzonej nam osoby nie ma ucieczki (pomoc zastępowych pomoże nie uczynić tego obowiązku zbyt ciężkim). Najbardziej atrakcyjna forma bez nadającej jej wartość i sens treści będzie tylko zdobionym, ale pustym talerzem. Zaś worek genialnych pomysłów nie zastąpi logicznie ułożonego programu, podobnie jak wrzucenie zawartości lodówki do garnka i zalanie wodą nie uczyni z tych produktów automatycznie smacznej zupy.

 

numer 9/2014

Lucyna Czechowska
Lucyna Czechowska
harcmistrzyni | zastępczyni Naczelnika ZHP ds. wychowania

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o