Felietony

Zdjęcie…

Zacznę truizmem: obraz wart jest więcej niż tysiąc słów. Posłuchajcie zatem historii o jednym zdjęciu…

Ceremonia zamknięcia Intercampu 2019 w De Steeg w Holandii. Moment jednocześnie smutny (bo to koniec tegorocznej skautowej przygody) i podniosły (znana nam melodia Auld Lang Syne, pożegnanie przez komendantkę zlotu, przekazanie flagi IC przyszłorocznym organizatorom). Warto poczuć te emocje? Pewnie tak. Nie wiem. Bo ustawiam się do zdjęcia.

Gdy stojąc wraz z reprezentacją hufca tuż pod sceną podczas ceremonii zamknięcia, usłyszałam, że mam iść pod polską flagę do zdjęcia, pomyślałam, że to pomyłka. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie przerwie takiego momentu, nie zabierze harcerzom tych emocji. Proszę więc, aby powtórzono mi polecenie. Wyrażam powątpiewanie, czy aby na pewno dobrze zrozumiałem. Teraz, w tym momencie, w którym przemawia komendantka zlotu, mamy wyjść spod sceny po to, żeby zrobić sobie zdjęcie? Moje instruktorskie wyczucie protestuje, ale hierarchiczność organizacji przeważa. Odwracam się tyłkiem do komendantki zlotu i podążam jak owca na miejsce zdjęcia.

Liczę na to, że załatwią to sprawnie. Przecież trwa ceremonia zamknięcia! Harcerze też to czują – nie patrzą w stronę aparatu, ale ustawiają się przodem do sceny. Wiedzą, że tam dzieją się rzeczy ważniejsze. A ja po raz kolejny przeliczyłam się, oczekując zdrowego rozsądku. Oto bowiem objawia się ktoś z megafonem, „krzykaczką” typu pielgrzymkowego, i zaczyna się zdjęciowe „czołganie przez pełzanie”. Nie tu, bo nie widać. Nie tam, bo niesymetrycznie. Co i rusz dobiegają kolejne jednostki.

Słyszę trzask migawki. Czy to już? Czy mogę wrócić pod scenę, wysłuchać komendantki do końca? Ależ skąd! Oto bowiem z megafonu rozlega się nieśmiertelne „Tak się bawi, tak się bawi Zet-Ha-Pe”. Nie wierzę własnym uszom. Tam komendantka zlotu żegna nas wszystkich, a my tutaj zakrzykujemy to tandetną powtarzanką? 600 osób krzyczy coś, co zaburza przebieg ceremonii zamknięcia, a mnie coraz bardziej ogarnia wrażenie surrealizmu. To nie może się dziać naprawdę! Powtarzamy to raz, drugi, trzeci. Niech mi ktoś, proszę, wyjaśni, jaki jest tego cel i sens przy robieniu zdjęcia? Czy naprawdę będziemy super wyglądać, rozciągając usta w „Peeeeee”? Czy naprawdę jedyne, co mamy światu to pokazania, to stado tresowanych żab?

Ze sceny rozlega się „Country roads”, a mnie łzy napływają do oczu. Słuchałam tego przy różnych skautowych okazjach i zawsze był to sygnał pożegnania, życzenia bezpiecznej podróży do domu. Już wiem, że ceremonia zamknięcia kończy się, a jej ostatnie minuty zostały mi odebrane kosztem zdjęcia. Narasta we mnie bunt i poczucie krzywdy. Jestem tutaj trzecią dobę i naprawdę nie udało się zaaranżować tego zdjęcia w czasie wolnym od zlotowych aktywności? Wiem już, że nie mam po co się spieszyć, że już jest „po frytkach”. Robię więc uśmiech #18 i staję do kolejnego ujęcia. Nie upominam harcerzy, żeby się odwrócili do aparatu – oni wyrażają to, co ja czuję.

I jest mi tak po ludzku głupio. Wszak od dwóch dni zapraszałam, różnymi kanałami, komendantkę zlotu na nasze stoisko regionalne, żebyśmy mogli wręczyć jej toruńskie pierniki i inne specjały, a przy okazji promować IC 2022 w naszym regionie. Ona podeszła do mnie jak skautka do skautki – uśmiechnęła się, podziękowała i zapewniła, że przyjdzie. No i była na czas. Cierpliwie przeczekała wszystkie promocyjne zdjęcia. A ja w czasie jej przemowy odwróciłam się na pięcie i poszłam fotografować się z polską reprezentacją.

I mam poczucie, że wszystko to, co zrobiliśmy dobrego, zostanie przyćmione przez ten jeden „wyczyn”. Nie ma znaczenia nasze świetne stoisko regionalne (moim zdaniem wyróżniające się podczas zlotowego Food Festivalu). Nie ma znaczenia nasz piękny śpiew i liczna obecność podczas nabożeństwa. Nie ma znaczenia to, że byliśmy liczną, aktywną, zauważalną grupą. Znaczenie ma tylko to, że nie potrafimy się zachować.

I jest mi też tak głupio po instruktorsku. Bo po co wyjeżdżamy na zloty skautowe? Każdy z was powie mi, że przecież wyjeżdżamy po to, żeby uczyć harcerzy szacunku dla inności, poczucia wspólnoty, radości z bycia częścią międzynarodowego skautingu. No więc ile ma wspólnego ze wspólnotą, radością i szacunkiem wyjście z ceremonii zamknięcia w trakcie jej trwania? Dla mnie jest to równoznaczne z wyjściem z przyjęcia w trakcie toastu, plując wpierw w twarz gospodarzowi i trzaskając drzwiami. Czy zaprosilibyście takiego gościa do siebie po raz drugi? Pozostawiam to waszej instruktorskiej ocenie.

Ja czuję, że zrobiłam źle. I że do złego pociągnęłam harcerzy. Widzę, że na zdjęciu nie ma wszystkich polskich ekip. Tym nieobecnym zazdroszczę odwagi stanięcia za wartościami przeciwko hierarchii.

Emocje we mnie sięgają zenitu. Idę więc do druha z krzykaczką, by powiedzieć mu, że w mojej ocenie tego rodzaju zachowanie było uwłaczające gospodarzom, niegodne, nieharcerskie i całkowicie żenujące. Otrzymuję odpowiedź, że on tylko wypełnia polecenia i że przekaże dalej moje spostrzeżenia. Następnie idę zameldować to drogą służbową. I otrzymuję cenne wsparcie: „Dobrze, że to powiedziałaś, bo gdyby nie ty, to ja bym tam poszła”. I okazuje się, że w naszych patrolach wszyscy instruktorzy myślą to samo – że to było żenujące, nieharcerskie i złe.

Wracam do domu i czytam Strategię ZHP 2025. Oczywiście czytałam ją już wcześniej, ale wydarzenia, których byłam uczestniczką, każą mi zwątpić i poszukiwać jeszcze raz. Niemniej jednak w Strategii czytam tak, jak zapamiętałam: Nasi drużynowi w każdym działaniu stosują harcerski system wychowawczy. Do tej pory odnosiłam HSW do służby każdego instruktora w organizacji. I chciałabym nadal tak to rozumieć. Że każdy z nas, z podkładką pod krzyżem, w każdym działaniu realizuje HSW i misję ZHP. Niestety, obserwowany obraz każe w to wątpić. Drużynowi mają realizować HSW, a komendy mogą to lekceważyć w imię wyższych racji (czy zdjęcie promocyjne jest naprawdę wyższą racją – pozostawiam to znów instruktorskiemu osądowi).

Bo czego, wychowawczo, uczyło to zdjęcie? Tego, że można wypiąć się na gospodarza w imię własnej promocji. Tego, że nie warto słuchać holenderskiej instruktorki, skoro polski instruktor każe przywdziać uśmiech #5. Tego, że wspólnota skautowa jest mniej warta niż kilka ujęć.

Tak się bawi, tak się bawi Zet-Ha-Pe! Moim zdaniem, słabo się bawi, skoro w imię własnej zabawy odwraca się odwłokiem do osoby, która przez półtora roku pracowała na sukces przedsięwzięcia. Słabo się bawi, skoro odrzuca możliwość bycia we wspólnocie skautowej na rzecz taplania się we własnym sosie w rytm komend z krzykaczki. Słabo się bawi, odrzucając kilka tysięcy skautek i skautów w imię zdjęcia.

W mojej ocenie zrobienie tych zdjęć w trakcie ceremonii zamknięcia było niewychowawcze, przeciwskuteczne i sprzeciwiające się misji ZHP.

Nie chcę być częścią organizacji, w której tak się postępuje. Nie chcę uczyć harcerzy tego, że w imię polecenia służbowego zlekceważą wartości, cele i sens istnienia skautowej wspólnoty. Druh, któremu przekazałam uwagi, powiedział, że on tylko „wykonuje polecenia”. Wydaje mi się, że Związek Harcerstwa Polskiego byłby lepszy, gdyby zarówno ci wydający polecenia, jak i ci stosujący się do nich myśleli w swoich działaniach o wychowaniu. Oraz gdyby jedni i drudzy umieli ze sobą rozmawiać.

Mam nadzieję, że na tym zdjęciu z IC 2019 mnie nie widać. Bo jest to symbol żenady. Symbol podążenia kilkuset za kilkorgiem, którzy mieli w głowie źle rozumianą promocję, a nie wychowanie. Kilkorgiem, którzy zdecydowali się na upokorzenie gospodarzy w imię obrazu. Obrazu, który wart jest więcej, niż tysiąc słów.

Truizmem zaczęłam, zatem truizmem zakończę: przykład idzie z góry.

 

CZUWAJ 6-7/2019

Avatar
Marta Borkowska
zastępczyni komendanta Hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto ds. pracy z kadrą

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Hubert MikaKomendant Hufca Chojnice Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Komendant Hufca Chojnice
Gość
Komendant Hufca Chojnice

Mocne – bo prawdziwe. Smutne ….
Jest jednak nadzieja, bo miałaś Marto odwagę powiedzieć głośno i wyraźnie co ci się nie podoba. Oby trafiło to tam gdzie trzeba i wywołało odpowiednią refleksję.
Musimy w naszej organizacji zacząć rozmawiać, dzielić się konstruktywnymi uwagami, wspólnie zmieniać świat na lepsze.

Hubert Mika
Gość
Hubert Mika

Chyba Druhna była na innym Intercampie niż ja uczestniczyłem. Zdjęcie było na koniec, po i.in. Country Roads.