Rożności

Harcerskie podatki

O zapewnieniu „odpowiedniej ilości czasu na rozważną i pogłębioną dyskusję nad różnymi koncepcjami funkcjonowania ZHP” pisał w swej decyzji zwołującej najbliższy Zjazd Nadzwyczajny druh Przewodniczący. Sądzę, że nie przez przypadek. Doskonale zdawał sobie sprawę, że czas płynie nieubłaganie, a spraw godnych omówienia jest mnóstwo. Wywołuję pod dyskusję temat, który wypełnił obrady zjazdu w 2005 r. – osobowość prawną – tym razem dla hufców.

Trochę z rozsądku, a trochę z konieczności 38. Zjazd ZHP, dokonując zmian w Statucie i podejmując stosowną uchwałę, stworzył warunki dające możliwość wpisania harcerskich chorągwi do Krajowego Rejestru Sądowego jako osób prawnych. Kolejnym krokiem „decentralizacji” miało być stworzenie podobnych warunków chętnym hufcom, które do tego dojrzały zarówno kadrowo, jak i mentalnie. Jak się okazało, tę cichą obietnicę zjazdu dziś należy odczytać jako próbę uspokojenia zapędów kilku delegatów, którym wtedy na tym kroku zależało. Osobowość prawna dla hufców wraca już tylko symbolicznie jako temat instruktorskich rozmów, spotkań i wątków konferencji. Czy pogodziliśmy się z faktem, że na działalność osób prawnych trzeba się zwyczajnie zrzucać? I czy będzie już tak zawsze?

Kilka lat temu Chorągiew Wielkopolska – ostatni bastion wolności fiskalnej – po konsultacjach z hufcami wprowadziła uchwałą komendy podatek „od obrotu” dla hufców. Gdzie indziej istotna była liczba faktur w rozliczeniu miesięcznym. Mówiono też o indywidualnym dla hufca ryczałcie – wg ewidencji. Pomysłów, jak naliczać, nie brakowało i nie brakuje. Szkoda, że taka kreatywność nie towarzyszy rozmowom o przywróceniu sytuacji do normy.

A co przyjmuję za normę? Sytuację, kiedy każda harcerska komenda wydaje tyle, ile ma, bez sięgania po środki „w dół”. W końcu struktura ma być przyjazna. No i „góra” w myśl Statutu ZHP powinna stwarzać warunki do działania hufcom, a dalej drużynom.

Dzisiejszy stan pozostawia wiele do życzenia. Pokuszę się o smutne stwierdzenie, że… opłaca się być przeciętnym. Wielu hufcom nie kalkuluje się pozyskanie dużych dotacji na działalność śródroczną i letnią. W niejednym urzędzie komendant czy skarbnik wstydził się przed urzędnikiem za wewnętrzny podatek, który naliczyła jego organizacja od pozyskanej dotacji. Prawdopodobnie część o tym w ogóle nie wspomina i nie wykazuje w dokumentach. Komendom „nie opłaca” się też wpajać kadrze, że obóz szczepu czy drużyny jest najbardziej dojrzałą dla środowiska formą, i że powinna się postarać zorganizować go w sposób wyjątkowy. Większy budżet będzie skutkował przecież wyższą kwotą należną chorągwi. I tak podcina się w Związku skrzydła ambitnym.

Powyższa sekwencja zdarzeń doprowadziła do tego, że prowadzenie harcerskiej księgowości poza organizacją stało się w niektórych hufcach praktyką, a działanie skarbników wewnątrz organizacji ogranicza się jedynie do realizacji uchwały składkowej. Powstanie lokalnych harcerskich stowarzyszeń ukierunkowanych na wspieranie organizacyjne i księgowe hufców okazało się naturalną reakcją obronną. Dzięki wypracowanym lokalnie dobrym relacjom z władzami środki samorządowe często kierowane są na konta nowych tworów. Twory te pozostają w relacjach z komendami, wynikających ze stosownego porozumienia. I nie są one „opodatkowane”. Podobnie dzieje się w przypadku akcji letniej i zimowej. W skrócie, ZHP zamiast być bezdennym beneficjentem środków na wypoczynek dzieci i młodzieży, świadomie oddał je innym osobom prawnym. Ciekawa może być statystyka tego zjawiska, choć nie sądzę, by była prowadzona. Są hufce, które nie organizują w roku ani jednej formy wypoczynku w ramach ZHP!

Rozmawialiśmy w Związku o decentralizacji, niestety tylko teoretyzujemy na potrzeby tworzenia wizjonerskich dokumentów. Praktyka pokazuje, że dzieje się zupełnie odwrotnie. Komenda Chorągwi Warmińsko-Mazurskiej głosami swoich hufców, jak przypuszczam głównie tych nieposiadających wielu składników majątku, podjęła decyzję o przejęciu odpowiedzialności za infrastrukturę hufców. Wszystko pod hasłem rozdzielenia wychowania od gospodarki.

Ostatnia nowelizacja prawa o stowarzyszeniach daje możliwość pogłębienia tego zjawiska. Dziś do zawiązania stowarzyszenia potrzeba nie piętnastu, a siedmiu założycieli, na przykład członków władz hufca. Wielkość składek, kosztów pośrednich i innych harcerskich podatków nie maleje. Osobowość prawna na poziomie hufca byłaby wymarzonym rozwiązaniem. Pełna samodzielność. Niestety tylko dla mocnych środowisk…

Rozmawiajmy o tym!

phm. Piotr Paterek

numer 3/2017

Piotr Paterek
podharcmistrz | Hufiec Krotoszyn

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o