Felietony O lepsze harcerstwo

Trzy apele


Na poziomie centralnym pełnię rozmaite funkcje od ponad ćwierć wieku, w tym czasie miałem okazję widzieć różne zmiany w naszej organizacji, wiele konfliktów na szczytach władzy o sprawy, które wówczas wydawały się sprawami życia lub śmierci. Uczestniczyłem w kruszeniu betonu za naczelnika Pacławskiego (oj, wtedy był mocny beton, zwłaszcza na poziomie tzw. korpusu komendantów chorągwi), obserwowałem potyczki zjazdowe i walki z Głównymi Kwaterami naczelników Wiesława Maślanki, Teresy Hernik i Małgorzaty Sinicy. Straszna to była polityka… Przyznam, że to, co utrzymywało moją wiarę w prawdziwe harcerstwo, co zapobiegło mojemu pochłonięciu przez te rozgrywki na szczytach harcerskich władz, to trzymanie się harcerstwa na poziomie hufca, a zwłaszcza dziesięcioletni okres bycia komendantem bardzo dużego warszawskiego hufca.


Dlaczego o tym wszystkim piszę? Aby pokazać, że mam dość długą i szeroką perspektywę patrzenia na sprawy naszej organizacji, perspektywę, która pozwala mi z pełną odpowiedzialnością napisać, że tak fatalnych relacji między władzami naczelnymi, takiego braku przyzwoitości, takiego nieszanowania woli najwyższej władzy ZHP (zjazdu), a przede wszystkim tak ogromnej przepaści pomiędzy „górą” a „dołami” naszej organizacji po roku 1989 nie było!

Piszę mocno – o braku przyzwoitości, bo twierdzę tu bez ogródek: działania Centralnej Komisji Rewizyjnej oraz prezydium i części Rady Naczelnej uważam za nieprzyzwoite. Pierwsze przejawy nieprzyzwoitości mieliśmy na zjeździe nadzwyczajnym w ubiegłym roku, gdy CKR dość swobodnie, pod swe tezy dobierała argumenty przeciwko GK. Ale nawet wtedy, gdy zjazd potwierdził, a nawet wzmocnił mandat GK po dziesięciu miesiącach 2019 r., nie przeszkodziło to CKR dalej realizować plan usunięcia zweryfikowanej pozytywnie Głównej Kwatery, tym razem w koalicji z Prezydium Rady Naczelnej.

A znaczącym symbolem tego braku przyzwoitości było zawieszenie tematu odwołania naczelniczki podczas niedzielnej Rady Naczelnej, ponieważ trzeba było poczekać aż… wróci z uroczystości przekazania Betlejemskiego Światła Pokoju. Co za wyczucie czasu! Czy naprawdę tak bardzo nie potrafiliście już znieść tej naczelniczki, że nie daliście rady wytrzymać do stycznia – do zwołanego zjazdu? (No dobrze, nie będę naiwny – wiem, że kalkulowaliście, iż to samo grono delegatów potwierdzi mandat GK, a może odwołać Was).

Nie przyszło do głowy nikomu z tych zacietrzewionych członków RN, jak to się ma do tego, czym żyje obecnie organizacja? Mamy pandemię, słyszeliście o tym? Jest problem z organizacją kursów, a przez to młodzi ludzi nie mogą zamknąć prób przewodnikowskich i podharcmistrzowskich, drużyny nie dają sobie rady w pracy na odległość, rozpadają się więzi pomiędzy członkami gromad i drużyn, kadra traci motywację do pracy, okazało się, że nie będzie zimowisk, no i nie wiemy, co za trzy-cztery miesiące, a  przecież już trzeba myśleć o HAL 2021. To są realne problemy „dołów”, a Wy zajmujecie się tym, aby uwalić kandydatury do Rady Naczelnej dwóch znakomitych harcmistrzów Mateusza Chmielewskiego i Artura Lemańskiego, bo może właśnie ich dwa głosy przeszkodziłyby w realizacji planu „za wszelką cenę usunąć Annę Nowosad”.

Tak, mam wielkie pretensje do Prezydium Rady Naczelnej. Bo zamiast wspierać, zamiast realizować zadania nałożone na zjazd (może ktoś opisze, jakie rada ma zaległości?), zajmuje się walką z Główną Kwaterą. Ale jeszcze większe pretensje mam o zmarnowanie potencjału tej rady. Pamiętam, że jak spojrzałem na jej skład zaraz po wyborach w 2017 r., to aż skoczyłem z radości – byłem szczęśliwy, jak wielu wspaniałych instruktorów się w niej znalazło, zwłaszcza z jakże mi bliskiej działki pracy z kadrą. Ich potencjał został jednak zmarnowany, ostatnie trzy lata pokazały, jak wiele można zaprzepaścić nieumiejętnym zarządzaniem radą. Niestety, nie mam złudzeń, że to zostanie należycie ocenione przez najbliższy zjazd zwykły i że wyciągniemy wnioski jako Związek – wszak zjazd ocenia personalnie w głosowaniu absolutoryjnym tylko członków Głównej Kwatery, a w przypadku pozostałych władz jedynie zatwierdza sprawozdania, co jest z reguły mało emocjonujące…

Chcę więc wygłosić trzy apele.

Po pierwsze: skoro problemy w relacjach władz naczelnych mamy od wielu lat, to przestańmy się oszukiwać, że będzie lepiej. Nie, nie będzie. To, że mówimy o władzach w organizacji o tak pięknych ideach – to nie ma znaczenia, to nasze pobożne życzenia. Zawsze we władzach naczelnych będą zwykli ludzie – z pełnym wachlarzem ich dobrych stron, ale też przywar, często kierowani przez silne osobowości, ludzi hiperambitnych, polityków z urodzenia itd. Tak po prostu było i będzie. Apeluję więc: przez te miesiące, które pozostały nam do zjazdu, zastanówmy się spokojnie nad takimi zmianami statutowymi, które zmuszą władze naczelne do współdziałania, współpracy, które wymuszą świadomość, że gramy do jednej bramki. Nad takimi rozwiązaniami prawnymi, które nawet w przypadku, gdy trafią się nam we władzach ludzie zacietrzewieni, niekompetentni, będący zadeklarowaną „opozycją” – jednak zapobiegną niszczeniu organizacji.

Po drugie: rozwiązania systemowe są ważne, ale najważniejsi są ludzie. Apeluję więc: wybierzcie na delegatów ludzi przyzwoitych, rozumiejących, że drużynowy i jego gromada i drużyna – to są naprawdę najważniejsze problemy władz naczelnych! Dajcie szansę młodym, przestańcie rutynowo głosować na tych, co są delegatami „od zawsze”, którzy są harcerskimi politykami spełniającymi swe ambicje, uprawiając gierki w ZHP, którzy chcą iść na zjazd czy kandydować do władz, aby kontrolować, recenzować, a nie troszczyć się o naszą harcerską wspólnotę. Potrzeba nam ludzi nastawionych na współpracę, a nie konfrontację! I nie dajcie się omamić „jedynym prawdziwym harcerzom”, którzy będą chcieli Was uszczęśliwiać na siłę, bo oczywiście wiedzą lepiej od każdego drużynowego, szczepowego czy komendanta hufca, co będzie lepsze dla ich środowiska i czym jest prawdziwe harcerstwo!

I trzecia sprawa: czasem myślę sobie, że może tych kilka osób (ciągle tych samych), które od ponad 20 lat, skupiając wokół siebie coraz to nowe instruktorskie pokolenia swoich zwolenników, wzniecają kolejne harcerskie „wojny na górze” – może daliby wreszcie Związkowi święty spokój? Nie udało się raz, drugi, trzeci, czwarty, to może czas na refleksję, że ZHP nie chce Was u związkowych sterów? Przynajmniej w takim wydaniu: kiedy wciąż walczycie – zamiast budować i wspierać.

4.7 48 votes
Article Rating
Grzegorz Całek
harcmistrz | redaktor naczelny CZUWAJ | przewodniczący KSI przy GK ZHP
Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Drużynowy
Drużynowy
1 miesiąc temu

zgadzam się w 100%

MMMM
MMMM
1 miesiąc temu

Ważne refleksje. Mam takie same odczucia! Brawo! 🙂

Ryszard
Ryszard
1 miesiąc temu

Grzegorz, Druhu Redaktorze Naczelny. To bardzo poważny i ważny tekst. Obserwowałem obrady rady naczelnej na odległość, jestem naprawde zdruzgotany. Chichotem historii jest to, że rada odbywała sie prawie dokładnie w 30 rocznice zjazdu ZHP w Bydgoszczy. Aż trudno mi komentować. Pozdrawiam serdecznie. Ryszard

Ola A
Ola A
1 miesiąc temu

Zgadzam się w 100%, to żenujące, że my „tu na dole” staramy się wpajać od małego harcerzom i zuchom szczytne idee braterstwa, a władze naczelne zachowują się jak rozwydrzone dzieci. Jako instruktorka mam już tego dosyć, jest tyle innych, naprawdę ważnych i palących kwestii w ogóle nie poruszonych przez ZHP, ale na kłótnię o stołki mają i czas, i chęci. A najbardziej żenujący jest brak jakichkolwiek informacji, co i dlaczego się dzieje. Transparentność jest ważna!

Leon
Leon
1 miesiąc temu

To zapewne druh nie zapoznał się z uzasadnieniem CKR, tylko pisze co mu ślina na język przyniosła. „Nie daliście rady wytrzymać do stycznia – do zwołanego zjazdu?” To druhna naczelniczka zwołała zjazd na styczeń. Tak zacny druh, na łamach jeszcze bardziej zacnego pisma, pisze oszczerstwa pod adresem innych instruktorów, którzy wypełniają swoje obowiązki statutowe. Wstyd druhu. Albo niewiedza, albo celowe wprowadzanie w błąd czytelników na łamach gazety instruktorskiej. Ja rozumiem, że to już walka przedzjazdowa. Robi druh z tego pisma brukowiec. Szkoda, bo miałem inne zdanie i o druhu i o Czuwaju.

Mikołaj
Mikołaj
1 miesiąc temu
Reply to  Leon

Druh Grzegorz się nie zapoznał z uzasadnieniem CKR, bo nie ma takowego. Gdyby druhowieństwo z RN było trochę bardziej transparentne, to nie byłoby konieczne publikowanie domysłów.

Robert
Robert
1 miesiąc temu

ZHP to Drużyny. Suweren zawsze zapomina o tym jaka jest jego rola..

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

A kogo masz na myśli tak konkretnie Grzegorz ? Z imienia i nazwiska ? w tej trzeciej sprawie oczywiście 🙂