Program i metoda

Sprawności na całe życie

Ostatnio prowadziłam zajęcia dla przybocznych i młodych drużynowych, podczas których uczestnicy mieli wykonać zadanie polegające na opowiedzeniu własnymi słowami – z nastawieniem na ludzi spoza organizacji, np. rodziców – o tym, czym jest harcerstwo, co robimy w ramach naszych działań, czego uczymy dzieci i młodzież na zbiórkach, dlaczego warto do nas dołączyć i na czym polega moja rola – wychowawcy. Proste, prawda? A jednak poszło nie najlepiej…

Na pytanie zadane przeze mnie jako potencjalnego rodzica: „Czego moje dziecko nauczy się w harcerstwie?”, usłyszałam: „Wszystkiego!”. I chyba trochę tak jest – uczymy wszystkiego po trochu. A czy uczymy tego, co najważniejsze? I co dziś jest najważniejsze? Jakich kompetencji przyszłości powinniśmy uczyć w harcerstwie?

Bardzo lubimy myśleć o naszym Związku, że jesteśmy wyjątkowi, że robimy rzeczy, których nie robią inne organizacje, że dajemy ludziom unikalną wiedzę i umiejętności, że jesteśmy innowacyjni i profesjonalni w stosowanych metodach pracy i w podejściu do wychowywania młodego człowieka.

Ilu zatem drużynowych będzie umiało odpowiedzieć na pytanie o wyzwania współczesnego świata? Ilu będzie w stanie nazwać potrzeby swoich podopiecznych i wyjaśnić, z czego one wynikają? Opowiedzieć w sposób pogłębiony, a nie na gruncie utartych sloganów, o specyfice grupy wiekowej, z którą pracuje? Ilu będzie umiało opowiedzieć, jakie cele wychowawcze realizuje w swojej gromadzie/drużynie i dobrze je uzasadnić?

Wiem, wiem – my nie mamy o tym opowiadać, ale mamy to robić. Jesteśmy wszak praktykami, a nie teoretykami. Wejdźmy więc na poziom czynów.

Ilu drużynowych odpowiada podczas zbiórek, rajdów, obozów na oczekiwania swoich zuchów/harcerzy? Jak często plan pracy rodzi się z nieskrępowanej twórczości kadry –  a więc nie wynika wcale z faktycznej analizy potrzeb podopiecznych?

Ilu drużynowych skupia swoje starania na uczeniu zuchów/harcerzy pracy w grupie? Pracujemy systemem małych grup zgodnie z metodą, ale czy oprócz tego, że dzielimy jednostkę na zespoły (stałe lub mniej stałe), robimy coś więcej? Czy walczymy z powszechnym dziś egoizmem i chęcią wygrywania za wszelką cenę? Czy uczymy cieszenia się ze wspólnego sukcesu? Czy uczymy celebrowania osiągniętego celu, a nie tylko celebrowania go, gdy osiągnięty zostanie najlepiej i najszybciej? Czy uczymy przegrywania? Umiejętność pracy zespołowej, umiejętność grania na zespół i osiągania sukcesu we wspólnocie to jedne z najczęściej diagnozowanych dziś braków u młodych ludzi wkraczających na rynek pracy. Czy mierzymy się z tym wyzwaniem na co dzień?

Myśląc o wyzwaniach współczesnego świata, trzeba wspomnieć o edukacji w zakresie kompetencji cyfrowych. Z jednej strony próbujemy uciekać od nowych technologii (wszak idea puszczaństwa jest nam tak bliska), a z drugiej strony wykorzystujemy tę technologię, a nawet chcielibyśmy, aby inni patrzyli na nas jak na organizację nowoczesną także pod tym względem. Czego zatem w tym obszarze uczymy zuchy i harcerzy? Twórczości i kreatywności w korzystaniu z narzędzi technologicznych? Bezpieczeństwa w sieci? Programowania? A czy sami to potrafimy?

Bardzo chciałabym, aby przygoda młodego człowieka z harcerstwem pozostawiała w nim trwały ślad w postaci wiedzy, umiejętności i wartości.

Drużynowi nie mają łatwego zadania, dlatego wydaje się, że największym dziś wyzwaniem Związku jest ukierunkowanie działań na zbudowanie nowego modelu szkoleń i form wsparcia dla harcerskich wychowawców, a także być może rozpoczęcie szerszej dyskusji – o nowym modelu pełnienia funkcji wychowawczych.

numer 5/2016

Iwona Brzózka-Złotnicka
harcmistrzyni | znakomity kształceniowiec | Hufiec Warszawa-Żoliborz

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JakubMichał Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michał
Gość
Michał

Mam takie pytanie. Co zrobić, jak harcerz czy harcerka zdobędzie tyle sprawności, że nie będzie jak tego umieścić na mundurze?

Jakub
Gość
Jakub

Pogratulować! 🙂
Pamiętam z dawnych lat, jak bardziej tradycyjne było wyszywanie sprawności niż ich kupowanie, jeszcze jako młody harcerz z podziwem patrzyłem na drużynowych i instruktorów, którzy ze względu na ilość sprawność dużo niżej kończyli podwijanie rękawów 🙂
Pamiętajmy, że mundur jest prezentacją dorobku harcerki / harcerza.
Swoją drogą nie wiedziałem, że po tylu latach ktoś odkopie zdjęcie mojego rękawa 🙂