Rożności

Cena mundurów – mundury w cenie

Mundury to temat, na którym znamy się wszyscy. Albo tak przynajmniej nam się wydaje. Możemy dyskutować na temat Boga w harcerstwie, 10 punktu Prawa, militarnego charakteru naszego ruchu czy na inne tematy, ale właśnie rozmowa o mundurach przyciągnie największą rzeszę dyskutantów i największy rozstrzał opinii. To w sumie dość logiczne – mundury są nam bliskie, zarówno duchowo, jak i fizycznie, a ich jakość i cena to coś, co bezpośrednio wpływa na harcerską pracę. Jednak sama kwestia ich produkcji, dystrybucji czy jakości to sprawa już bardziej skomplikowana. I większości ludzi, którym wydaje się, że się na tym znają – właśnie tak, tylko… wydaje się, że się na tym znają.

W kwestii mundurów jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Od reformy, którą miałem przyjemność zarządzać, minęła już dekada, ale warto uzmysłowić sobie, że pewne wymarzone rozwiązania w stylu „szybko, dobrze i tanio” są niestety utopią. Mundury o jakości nowoczesnych koszul wojskowych kosztowałyby znacznie więcej niż obecne, a mundury znacznie tańsze niż obecne musiałyby być szyte z wyprzedażowych resztek materiałów przez szwalnie bardzo niskiej jakości. Kwestią otwartą i dyskusyjną jest, czy i ile organizacja (i firmy jej podległe) powinny zarabiać na mundurach, ale to zależy już od polityki finansowej naszego Związku.

Główna Kwatera – zobowiązana decyzją ostatniego zjazdu ZHP – opublikowała ostatnio strukturę ceny munduru (patrz obok). Nie jest moją rolą ani moim zamysłem oceniać wysokość poszczególnych składowych, trudno to zrobić bez znajomości konkretnych uwarunkowań czy struktury kosztów, chciałem jednak opisać mniej więcej poszczególne jej elementy i zastanowić się, czy są rzeczywiście potrzebne.

Zacznę od podatku VAT, który jest dość jasny i niezmienny – chyba nie mamy wątpliwości, że należy go płacić. Niektórzy dziwią się, że to 19%, a nie 23%, ale to kwestia dość prostej matematyki i liczenia pewnych rzeczy „z góry” lub „z dołu”, więc tym zajmować się tu nie będziemy.

Pozostają nam właściwie trzy główne składowe ceny munduru: koszt jego wytworzenia, koszty poniesione przez składnicę oraz zysk, który zostaje „na czysto”.

Czy CSH 4 Żywioły lub ZHP powinny zarabiać na mundurach?

To jest pytanie wbrew pozorom dość skomplikowane i przez lata pojawiały się różne opinie na ten temat. Wiadomo, że im większy narzut, tym wyższa cena końcowa. A ta dla harcerza powinna być jak najniższa. Jednak marża nie jest w tym wypadku dramatycznie wysoka, a należy pamiętać o tym, że w dystrybucji umundurowania biorą udział inne składnice. Finalna cena munduru powinna być taka sama we wszystkich, musi być więc miejsce na pewien zarobek. Tym bardziej, że wedle oczekiwań kolejnych władz ZHP, a także zjazdów organizacji, składnica ma zarabiać na Związek. Moim skromnym zdaniem jest to strategiczna kwestia do przedyskutowania – o ile zgadzam się, że różne firmy podległe ZHP powinny przynosić zyski (a już na pewno nie generować strat), o tyle oficjalna składnica powinna sprzedawać produkty w jak najkorzystniejszych cenach. Natomiast jako jedna z osób zakładających Składnicę Harcerską 4 Żywioły wiem, że samo utrzymanie takiego sklepu i wyjście na zero nie jest łatwą sprawą – jest to dość specyficzny biznes z dość ograniczoną grupą docelową.

Koszty sprzedaży i dystrybucji

One też powinny być zrozumiałe. Nawet gdyby zmniejszyć marżę do zera, należy zapłacić za transport mundurów czy wreszcie opłacić ludzi, którzy przy nich pracują. Podobnie z kosztami ogólnymi składnicy – mundury jako towar, którego jest fizycznie dużo, też muszą uczestniczyć w kosztach ich magazynowania itp. W przeciwnym wypadku należałoby podnieść ceny pozostałych towarów sprzedawanych w składnicy.

Cena zakupu

Dochodzimy do najważniejszego punktu, czyli ceny zakupu od producenta. Mam nadzieję, że udało mi się już wyjaśnić, że to nie jest tak, że mundury mogłyby być sprzedawane po tej cenie, czyli 54% ceny obecnej. Podatek musi być zapłacony, koszty są nieuniknione. Czy nie można by tych kosztów zmniejszyć?

To temat rzeka wykraczający poza ramy tego opracowania, tym bardziej że wszyscy chcieliby, aby mundury były o wiele lepsze i wiele tańsze. Ale niestety to utopia. Przeprowadzając reformę mundurową byliśmy przekonani, że szwalnie ustawią się w kolejce, a my będziemy przebierać w nich „jak w ulęgałkach”. Niestety, ceny, które chcemy płacić, wcale nie są atrakcyjne, a ilości, które zamawiamy, też nie powalają z nóg w porównaniu do ilości, które zamawiają służby mundurowe. Mundury te często są o wiele droższe w pierwotnym zakupie, są finansowane przez państwo, a porównywanie cen naszego munduru do koszuli kupowanej w drugim obiegu w demobilu nie ma zupełnie sensu. Dodajmy jeszcze, że nasze mundury to coś pomiędzy koszulami a bluzami, bo materiał jest nieco grubszy (i przez to droższy) niż tradycyjny materiał koszulowy. Ale jeśli policzymy koszty szwalni (legalnej, polskiej szwalni), koszty materiału, nici, guzików i innych detali to okaże się, że nie są to ceny wygórowane.

Co więc zrobić, by ceny mundurów były niższe?

Naciskanie na ceny produkcji, zupełne jej uwalnianie skończy się tym, co mieliśmy w latach 90. i nieco później – setki krojów, kolorów, kiepska jakość i szycie z resztek materiałów, które zostały w hurtowniach. Odpada też zlecanie szycia na Dalekim Wschodzie, w szwalniach, w których praca urąga ludzkiej godności – jako zdecydowanie niezgodne z naszymi wartościami.

Na pewno można wykonać jeszcze kilka ruchów, jeśli chodzi o zmianę samego munduru, być może warto podjąć decyzję o zmianie materiału na cieńszy, choć tu dużo w cenie się nie zmieni, szczególnie jeśli oczekujemy mundurów lepszych jakościowo. Sporo zmieniłaby zmiana koloru na ten sam dla obu płci, choć tak rewolucyjne zmiany w naszej organizacji zawsze napotykają mocny opór. Być może dałoby się jeszcze zmniejszyć marżę, choć ta nie jest zbyt wysoka, a innym składnicom dystrybuującym mundury przestanie się to opłacać (zostanie sprzedaż wysyłkowa).

Mundur to zakup na lata – jako taki element ubioru nie ma wygórowanej ceny, to ułamek ceny spodni, które kupujemy z myślą o noszeniu ich przez taki okres. Jednocześnie powinien być dostępny cenowo dla wszystkich, także dla tych z najbiedniejszych środowisk. Tu jest pole manewru dla wszelkich akcji zarobkowych, bo powiedzmy sobie szczerze: to, by dziś mundur kosztował 20 czy 30 złotych, jest po prostu zupełnie nierealne.

 

Składowe ceny munduru

  • Zakup od producenta: 54%
  • Licencja: 4%
  • Koszty sprzedaży i dystrybucji: 7%
  • Koszty ogólne składnicy: 9%
  • Podatek VAT: 19%
  • Marża brutto: 7%
  • ŁĄCZNIE: 100%  (ceny detalicznej w składnicy)

 

hm. Michał Górecki

numer 2/2018

Michał Górecki
harcmistrz | Hufiec Warszawa=Praga-Północ

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MonikaEdyta Z. Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edyta Z.
Gość
Edyta Z.

Mnie się marzy mundur z bardziej przewiewnej tkaniny, szczególnie latem 🙂 Nie zgadzam się, że mundur dla każdego to zakup na lata. Większa grupa docelowa to raczej dzieci i młodzież, która rośnie, a mundury niestety nie są z gumy 🙂

Monika
Gość

Jak dla mnie mundur jest zdecydowanie za drogi. Niezbyt przewiewny materiał. Gniecie się z każdej możliwej strony. Trochę za bardzo sztywny. Kołnierz pod samą szyję również mnie nie satysfakcjonuje (mój pierwszy mundur miał kołnierz tzw. Słowacki (od pisarza) i był lepszy zwłaszcza w lato). Cena dla młodego harcerza/ki za bluzę to 85 zł do tego spódnica 55 zł lub spodenki (chłopcy) 67 zł, getry 11,50 zł, wywijki 6,5 zł, rogatywka 33 zł, pas 23 zł, a jak do tego doliczyć chustę 6,5 zł i pierścień 6,5 zł, to zbiera się ładna kwota 225 zł dla dziewcząt i 237 zł dla chłopców. Pewnie ktoś powie, że wszystkiego na raz nie musi kupić tylko w ratach. I że są drużyny, które swoim członkom nadają barwy i chusta… Czytaj więcej »